Dawid Janczyk ma nowy klub. To jego ostatnia szansa?

Pamiętacie Dawida Janczyka? Jeszcze parę lat temu wydawało się, że zrobi zawrotną karierę i zbawi polską piłkę. Z Legii przeszedł za grube pieniądze do Rosji, a potem… szkoda gadać… Alkohol zrujnował mu życie. Teraz koło ratunkowe Janczykowi rzuciła Sandecja Nowy Sącz. Dla 28-latka to już chyba ostatnia szansa na powrót do żywych.

Nieprawdopodobny zjazd zanotował w ciągu ledwie kilku lat Dawid Janczyk. Od człowieka, który był uważany za nadzieję polskiej piłki, do pokracznego grubaska, którego nikt już nie traktuje poważnie.

Zaczęło się świetnie – po raz pierwszy głośno o Janczyku zrobiło się w roku 2005, kiedy jako siedemnastolatek podpisał kontrakt z Legią Warszawa. Jego talent rozwijał się harmonijnie, a kiedy na mistrzostwach świata do lat 20 w Kanadzie strzelił trzy gole, młodziutkim napastnikiem zainteresowały się największe europejskie kluby.

Janczyk trafił ostatecznie do CSKA Moskwa, które zapłaciło za niego ponad 4 mln euro. Ta ogromna suma – w dodatku zapłacona za 19-latka, który wcześniej grał wyłącznie w Ekstraklasie – do dzisiaj robi wrażenie. Transfer do Rosji dla Janczyka miał być początkiem drogi na szczyt, ale okazał się jedynie wstępem do katastrofy.

Częściej niż na boisku, Polak brylował w moskiewskich dyskotekach. Działacze CSKA błyskawicznie zorientowali się, że uratować jego karierę może tylko zmiana otoczenia.

Janczyka wypożyczano więc po europejskich średniakach, potem była jeszcze seria testów w klubach, których nazwy nic wam nie powiedzą. Nawet tam nie chcieli jednak Polaka, bo ten wyraźnie miał problemy z alkoholem. Krążyły legendy, że piłkarz w pojedynkę potrafi osuszyć 0,7 litra wódki, a „białą” pije tylko ze szklanki.

Pomocną dłoń wyciągnęła do Janczyka Legia, ale i w stolicy zorientowali się szybko, że ten przypadek jest beznadziejny. Wreszcie kontrakt napastnikowi zaproponował Piast Gliwice, ale umowa została wkrótce rozwiązana… na wniosek zawodnika.

Prawie cały ostatni rok piłkarz (?) spędził na poszukiwaniach klubu, aż wreszcie koło ratunkowe – chyba już ostatnie – rzuciła mu Sandecja Nowy Sącz. To właśnie z tego zespołu Janczyk kilka lat temu ruszał w świat. Czy teraz się odbuduje?

Coś nam się wydaje, że będzie postrachem wszystkich polskich klubów. Nocnych.

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.