Kamil Grosicki dał „Tygrysom” ostry pazur

Kamil Grosicki

Kamil Grosicki niedawno śnił o transferze do Premier League, a dziś jest już podstawowym piłkarzem Hull i właśnie pokonał słynny Liverpool (2-0). – Dopiąłem swego, spełniło się moje marzenie – mówił Polak po podpisaniu umowy.

Skrzydłowy goni za marzeniami szybciej niż za piłką rzuconą na wolne pole. Nawet w życiu piłkarza taki bieg wydarzeń to niemal wariactwo. Polak rzutem na taśmę – bo 31 stycznia – zamienił Stade Rennais na Hull City. Według nieoficjalnych informacji Anglicy zapłacili za niego 9 milionów euro. To trzeci najwyższy transfer w historii tego klubu.

Historia transferu Kamila Grosickiego

Grosicki lubi ryzykować – nie tylko na boisku. Przecież pół roku temu był w niemal identycznej sytuacji. Na sam koniec letniego okienka transferowego opuścił zgrupowanie kadry, by podpisać kontrakt z Burnley, ale na miejscu okazało się, że nie wszystkie szczegóły są dograne i z transferu nic nie wyjdzie.

Polski skrzydłowy musiał więc wrócić do kraju z pustymi rękami, a przed sobą miał co najmniej pół roku frustrującego pobytu we Francji. Gra w Premier League od zawsze była jego marzeniem, a była tak blisko – na wyciągnięcie ręki.

Jednak zimowa zawierucha transferowa miała dla Grosickiego lepszy koniec. Zamiast fiaska negocjacji było szybkie podpisanie umowy, a zamiast powrotu do kraju było natychmiastowe wskoczenie do składu. Jakby tego było mało, to po 44 minutach sobotniego meczu miał udział przy bramce!

Pierwszy mecz od razu z Liverpoolem

– Kamil Grosicki jest gotowy do debiutu – zapewniał Marco Silva, trener Hull. Polak w sobotę założył żółto-czarną koszulkę z numerem siedemnastym, zajął miejsce po prawej stronie boiska i zaczął rywalizację z takimi zawodnikami jak James Milner czy Philippe Coutinho. Choć Grosicki grał już przeciwko większym gwiazdom, to jednak historia i marka Liverpoolu ciągle musi robić wrażenie.

Reprezentant Polski za bardzo się tym jednak nie przejął. W swoim stylu zasuwał po skrzydle, nie bał się pojedynków i choć kilka razy przecenił swoje umiejętności, to jednak debiutu wstydzić się nie musi.

Grosicki zwiększył siłę rażenia

Szczególnie, że miał udział przy pierwszej bramce (Hull wygrało 2-0). Najpierw wywalczył rzut rożny, a następnie go wykonał. Po jego dośrodkowaniu zakotłowało się w polu karnym, bramkarz Liverpoolu popełnił błąd i piłkę do siatki skierował Alfred N’Diaye.

Po debiucie Grosickiego angielskie media jak zwykle zachowały powściągliwość. Nie było zachwytów, były natomiast stonowane pochwały. „Zaliczył bardzo udane spotkanie i odegrał ważną rolę przy bramce” – napisał serwis Goal.com. Z kolei dziennikarze BBC przyznali, że przyjście Grosickiego zdecydowanie zwiększyło siłę rażenia zespołu.

Grosicki dał więc „Tygrysom” z Hull kolejny pazur. Rajdy polskiego skrzydłowego mają bardzo pomóc zespołowi w walce o utrzymanie w lidze. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Drużyna Marco Silvy wciąż jest w strefie spadkowej, ale traci tylko punkt do Swansea, Leicester City i Middlesbrough.

Kamilowi Grosickiemu rodacy

Po transferze Grosickiego ręce zacierają nie tylko działacze i kibice Hull, ale również pracownicy działu marketingu. W okolicy mieszka bowiem wielu Polaków, dla których nowy zawodnik może być magnesem przyciągającym na trybuny i do klubowych sklepów.

Rodacy spotkali już Grosickiego pod stadionem Manchesteru United, gdzie Hull grało w środę. Polacy przywitali piłkarza odśpiewaniem… „Przez twe oczy zielone”, jednej z ulubionych piosenek Grosickiego. Z kolei po spotkaniu z Liverpoolem pod stadionem Polacy czekali na zawodnika z biało-czerwoną flagą.

Wielu rodaków przywitało mnie w Anglii i to było bardzo miłe – mówił Grosicki w telewizji nc+. Polak podpisał z Hull trzyipółletni kontrakt z opcją przedłużenia o rok.

Adidas Blue Blast SportBazar

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.