Wywiad: Manchester United zainteresowany polskim piłkarzem

Kacper Chorążka – bramkarz, wychowanek Akademii Piłkarskiej Wisły Kraków pojedzie na testy do Manchesteru United. „Marzę o tym, by moi chłopcy grali w Ekstraklasie i wyżej” – zdradza SportBazarowi Adrian Filipek, trener trampkarzy Białej Gwiazdy. Będąc pod wpływem fascynacji 17-letnim golkiperem zapytaliśmy Filipka o warunki, w jakich trenuje się najlepszych. 

.

Marcin Kwiatowski: Chorążka to 17-letni bramkarz, wychowanek Piłkarskiej Akademii Wisły Kraków i – jak się okazuje – młoda nadzieja futbolu. W ostatnich dniach klub poinformował, że chłopak pojedzie na testy do Manchesteru United. Wcześniej bywał w Anglii na testach w Glasgow Rangers i Tottenhamie. Jakie umiejętności powinien mieć młody zawodnik, żeby wyjechać i poradzić sobie w takiej drużynie?

Adrian Filipek: Umiejętności piłkarskie to jedno. Drugie to postawa i charakter. Jeżeli ktoś decyduje się na wyjazd na zachód lub po prostu do innego miasta w Polsce, musi liczyć się z trudnościami. Zawodnik odrywa się wtedy od rodziny, środowiska. Idzie do nowego klubu, gdzie nie będzie pomocy od najbliższych, która do tej pory była czymś naturalnym. To wymaga od zawodnika dużego samozaparcia. Przeniesienie do zupełnie innej rzeczywistości to, w mojej ocenie, bardzo duże wyzwanie. Dlatego nawet jeśli zawodnik ma bardzo dobre umiejętności piłkarskie, a nie zaaklimatyzuje się w nowym środowisku i nie skupi się na grze, treningu i stawaniu się każdego dnia lepszym, a na rozrywkach i zachciankach, to może nic z tego nie być. To widać zwłaszcza w wieku gimnazjalnym. Do Akademii Wisły przychodzi sporo chłopców w takim wieku. Muszą wtedy szybko dorosnąć.

Adaptacja do nowych warunków to jedno. Zostają jeszcze typowo codzienne, bardzo prozaiczne sprawy…

– Tak, to zmiana trybu życia, umiejętność gospodarowania pieniędzmi, przygotowanie posiłku. Być może kiedyś mama robiła to za zawodnika, teraz musi umieć zrobić to sam. Te sprawy są moim zdaniem kluczowe. Od tego należy wyjść.

To mentalność i charakter. A jakich umiejętności pożądają kluby, które testują młodych zawodników? Czym można się przebić?

– To zależy od filozofii klubu. Niektóre drużyny szukają zawodników o określonym somatypie, bardzo konkretnych umiejętnościach i możliwościach. Nie można powiedzieć jednoznacznie, co trzeba umieć, ale na pewno trzeba  mieć dużo samozaparcia, silną psychikę, dobre parametry motoryczne i technikę użytkową, by  być dobrym i wyróżniającym się na tle pozostałych zawodników.

Wydaje mi się, że Chorążka sobie poradzi, jeśli otrzyma pomoc z klubu i jeśli sam jest świadomy zmian, które go czekają.

A w jaki sposób kluby próbują zaaklimatyzować nowego zawodnika? Czy są jakieś specjalne programy wdrożeń?

– Zależnie od klubu. W Akademii Wisły Kraków wiemy o tym, że dla nowego zawodnika pierwszy okres jest dużo cięższy. To wynika właśnie z tęsknoty za domem, dziewczyną, starymi kolegami. Do tego dochodzą inne obciążenia treningowe i styl pracy. W Akademii otaczamy takiego gracza opieką. Częściej z nim rozmawiamy, czasem dajemy więcej wolnego od treningów, żeby wrócił do domu, zobaczył się z rodziną. Każda drużyna ma też swojego psychologa, który fachowym okiem obserwuje zawodników i reaguje na bieżąco. Jeśli chłopak trafia do internatu ma też obok wychowawcę. On organizuje wspólne oglądanie meczów, wyjścia, gry zespołowe. Najważniejsze jest jednak to, żeby zawodnicy sami chcieli się zaaklimatyzować. My możemy im pomóc, ale oni muszą tę pomoc przyjąć i być gotowymi na zmianę.

Jak jest w wielkich klubach?

Wielkie kluby mają po prostu ludzi od tego, żeby załatwili takiemu zawodnikowi mieszkanie i wszelkie wygody niezbędne do tego, by poczuł się jak w domu…

Kiedy Chorążka był na pierwszych testach w Anglii – przebywał u rodziny zastępczej, gdzie ojciec jest byłym bramkarzem…

Tak, Anglia jest przykładem takiego kraju. Podobnie było z Wojtkiem Szczęsnym, który trafił do Arsenalu w bardzo młodym wieku. Zawodnicy nie mieszkają w internacie, ale trafiają do rodziny zastępczej. Uważam to za bardzo dobrym model, bo masz namiastkę ogniska domowego, która maksymalnie skraca czas adaptacji do nowych warunków. Wojtek Szczęsny do dzisiaj mówi, że ta kobieta, u której mieszkał, to jego druga matka. Zbliżyli się do siebie, bo Wojtek przeżywał tam ciężkie chwile – miał kontuzję, nie mógł wywalczyć miejsca w składzie. Do tego zmiana kultury, zmiana języka.

Jak długo zajmuje zawodnikowi zaadaptowanie się do nowych warunków?

I tutaj znowu wracamy do dwojakiego rozumienia takiej adaptacji, ze względu na warunki mentalne i warunki techniczne. Jeżeli ktoś do nas przychodzi – ma około 7 jednostek treningów plus mecz. Jeśli kiedyś ten zawodnik miał 3 treningi w tygodniu, to to jest bardzo duże obciążenie psychofizyczne. Do tego dochodzi tęsknota za domem, walka o miejsce w składzie, zawieranie nowych znajomości. Niektórym to zajmuje trzy miesiące, niektórym pół roku. Naszym zawodnikom staramy się dawać cały rok. To jeden pełny sezon, kiedy musimy ocenić czy warto inwestować w takiego zawodnika. My musimy przede wszystkim widzieć, że jemu zależy na samorozwoju i grze.

fot. Bartek Ziółkowski

fot. Bartek Ziółkowski

A jeżeli po roku się nie udaje?

– Wtedy dziękujemy zawodnikowi i informujemy go, dlaczego rezygnujemy ze współpracy. Później albo szukamy mu klubu, gdzie mógłby dalej grać na swoim poziomie, albo szuka sam.

Jak powiedzieć 16-latkowi, że poniósł porażkę i wypada z gry?

– To na pewno są ciężkie chwile. Z drugiej strony to może być kubeł zimnej wody na głowę i czas na refleksje, co trzeba poprawić. Mnie też się kiedyś wydawało, że robię wszystko, żeby zostać piłkarzem. Byłem zdziwiony, że nim nie zostałem. Później, kiedy zobaczyłem ile naprawdę trzeba włożyć w to pracy, to przekonałem się, że nie starałem się tyle, ile powinienem.

To też nie jest dla takiego chłopaka grom z jasnego nieba. My z nim rozmawiamy, dajemy sygnał, że oczekujemy więcej. Czasem ktoś bardzo się stara, ale i tak nie wychodzi. Cóż, nie każdy ma predyspozycje do tego, by zostać profesjonalnym zawodnikiem. Mówimy wtedy graczowi, że albo nie spełnia naszych oczekiwań, bo staramy się szkolić najlepszych chłopaków w Polsce, albo proponujemy inne kluby mające inne cele.

Dla 16-latka, który ma szansę grać w dużym zagranicznym klubie to start w wielką piłkę…

– Szczęsny mając tyle lat był już w Akademii Arsenalu, ale Błaszczykowski miał 22 lata, jak wyjechał. Lewandowski był w Legii, która nie była zadowolona i podziękowała mu, grał później w Zniczu Pruszków, Lechu Poznań i za granicę wyjechał dopiero dużo później. Teraz robi wielką karierę. Nie ma znaczenia, gdzie zaczynasz.

Szczęsny wyjechał w młodym wieku i udało mu się, ale ile osób wyjechało i już o nich nie słyszymy? Bardzo dużo.

Czyli Polska daje dobry grunt do tego, żeby grać na światowym poziomie?

– Wydaje mi się, że ten grunt jest coraz lepszy. Mamy coraz lepsze bazy, coraz lepszych trenerów i jest też coraz większa świadomość wśród chłopaków, co muszą robić, by zostać piłkarzem. Ja swoim chłopcom powtarzam, że piłkarzem jest się 24h/dobę. To, że przyjdziesz na trening na dwie godziny nic nie znaczy. Ty musisz się wyspać, zjeść odpowiednie posiłki przed i po treningu oraz w trakcie dnia, odrobić zadanie domowe zadane przez trenera, poza tym musisz się uczyć w szkole, bo też kładziemy na to bardzo duży nacisk.

Pomyśl w ten sposób: ilu młodych chłopaków każdego roku wchodzi do Ekstraklasy? Powiedzmy 5 z rocznika. A ilu chłopców z tego rocznika trenuje w całej Polsce? Dlatego, jeżeli mojemu zawodnikowi nie wyjdzie w piłce, to chcę go ukształtować na dobrego człowieka.

A jaka jest techniczna różnica pomiędzy polskimi a zagranicznymi klubami? Chciałabym porównać warunki do trenowania

– Przede wszystkim tam trenerzy są zatrudnieni na pełen etat. Trener przychodzi, siedzi w klubie od 8 do 16 i to jest jego jedyna praca. U nas, niestety, nie do końca tak to wygląda.

Czyli polski trener musi mieć jeszcze inne zajęcie, żeby się utrzymać? Nie może w pełni skupić się na prowadzeniu drużyny?

– Niewiele jest w Polsce akademii, które mogą sobie pozwolić na to, żeby dać na tyle wysoką pensję trenerowi, żeby mógł pracować tylko w klubie i z tego żyć. Jeżeli chodzi o bazy – narzekamy w Polsce na warunki do trenowania i faktycznie od świata odbiegamy, natomiast ja uważam, że obecnym zawodnikom też potrzebne jest kształtowanie charakteru. Prezes SL Benfica mówił, że oni nie wychowali Cristiano Ronaldo na pięknych boiskach tylko na klepisku. Messi też uczył się gry w piłkę na ulicy.

Jakie jeszcze są różnice? Myślę, że w Polsce trenerzy trochę za dużo patrzą na wyniki i nie chcą kształtować pojedynczych zawodników kosztem wyników. To się bierze z tego, że ludzie chcą wygrywać. Tak jest np. w niektórych prywatnych szkółkach – trener jest dobry, bo trener wygrywa. A później się okazuje, że nikt z drużyny tego trenera nie potrafi grać, kiedy trafi na inny grunt.

Przed polskimi klubami i zawodnikami teraz trochę nowości – PZPN ogłosił Narodowy Model Gry i Pro Junior System. Cel – wychwycenie i promocja młodych talentów na miarę Lewandowskiego. Koszt – 10 milionów złotych, które zasilą kasy klubów Ekstraklasy, I i II ligi. Czy to wystarczająca kwota, która mobilizuje?

– Narodowy Model Gry ma stanowić podstawę praktycznej wiedzy, która będzie inspiracją dla wszystkich szkoleniowców pracujących w Polsce, niezależnie od poziomu szkolenia. Może to być bardzo cenne dla mniejszych klubów, które do tej pory niekoniecznie miały wyobrażenie jak prowadzić swoich podopiecznych. Duże kluby taki dokument mają lub są w trakcie jego tworzenia. Natomiast jeśli chodzi o Pro Junior System to wydaje mi się, że dobrym jest wynagradzanie za promocję młodych, polskich, swoich wychowanków. Niektóre kluby może to zachęcić do tego, by nie sprowadzać zagranicznych zawodników za duże pieniądze.

Czy na bazie takich programów jesteśmy w stanie wyłonić siłę polskiej piłki?

– Może nie jesteśmy w stanie wyłonić, ale mogą dostać szansę zawodnicy, którzy wcześniej tej szansy by nie dostali. To jest pierwszy taki projekt, ale kolejny krok po Narodowym Modelu gry i unifikacji, w kierunku promocji i  podnoszenia jakości kształcenia zawodników najzdolniejszych.

Styl trenowania to jedno. Interesuje mnie też charakter młodych zawodników i to, jak starasz się go kształtować. Mówiliśmy już trochę o tym. Powiedz, jakie cechy ty kształtujesz u swoich podopiecznych?

– Najważniejsza jest pracowitość. Talent to jest kilka procent, reszta to jest ciężka praca. Na swoich treningach przyjąłem zasadę, że daję zawodnikom czas wolny na doskonalenie tego, co chcą. Niektórzy podchodzą i pytają, jakimi ćwiczeniami powinni się zająć, są na tyle świadomi, że wiedzą z czym mają problem. Inni po prostu strzelają do bramki bez zastanowienia. Wszyscy zawodnicy, którzy teraz grają na wysokim poziomie, włożyli w to ogrom pracy. Ronaldo też jest tytanem pracy. On sam powiedział, że całe jego życie jest poświęcone piłce nożnej. Messi bez talentu popartego pracą też nie byłby Messim.

Podam świeży przykład Marcina Wasilewskiego, który został mistrzem Anglii. On nigdy nie był wirtuozem, nikt nigdy nie przypuszczał, że zdobędzie taki wynik. Wasilewski zaczynał w krakowskim Hutniku, później grał w innych klubach, między innymi w Śląsku Wrocław. Słyszałem wiele opinii, że zawsze wyróżniały go solidność, pracowitość i charakter.

A jakie są największe problemy z młodzieżą w tym wieku?

– Rozrywki, które odpędzają od piłki. Przesiadywanie na Facebooku, Counter Strike, inne gry komputerowe. W gimnazjum też zaczynają się pierwsze miłości i jest to dosyć problematyczne. W swojej przygodzie trenerskiej miałem takie przypadki, kiedy chłopaki się zakochiwali i zmieniali się nie do poznania.

Następna rzecz – brak autorytetu. Robiłem nawet specjalne badania. Młodzi wypełniali ankiety i wynikało z nich, że na nikim się nie wzorują. Czasem nawet nie znają pojęcia „autorytet”. Wiadomo, paru wpisze największych piłkarzy, ale o własnym ojcu wspominają 4 osoby na 30.

Kolejna rzecz to po prostu brak czasu. Dziś dzieciaki mają bardzo zorganizowane życie po szkole. Dodatkowe lekcje angielskiego czy muzyki zabierają wolny czas. Oczywiście, są potrzebne, ale radziłbym zachowanie umiaru. Jeśli dorośli będą wciąż organizować całe życie dzieciom – one nie będą wiedziały, w którym kierunku iść i jaki mają cel.

Odbiję piłeczkę. Ty wiedziałeś w gimnazjum kim chcesz być?

– Chciałem być piłkarzem.

Zawalił ci się świat, kiedy okazało się, że nim nie będziesz?

– Tak. To było liceum. Było mi bardzo ciężko, ale trzeba było podjąć jakąś decyzję. Wiadomo, że jeśli mając 18 lat nie pójdziesz gdzieś wyżej – będzie ciężko się przebić. Ja byłem w szkole sportowej, postanowiłem pójść na AWF do Krakowa i zostać trenerem. Dzięki temu, mimo niepowodzeń w grze, jestem bardzo blisko piłki nożnej. 

Wymieniłeś problemy, które nie dotyczą tylko młodych piłkarzy, choć od sportowców wymaga się zdecydowanie większej dyscypliny. Mam wrażenie, że czasami przerasta nas ogrom możliwości. Kiedyś nie było agentów, piłkarskich akademii, dużych boisk przy każdej szkole, klas sportowych… Jesteśmy zakładnikami dobrobytu?

– Tak, jesteśmy. Kiedyś rozmawiałem z trenerem młodzieżowej reprezentacji Polski i opowiadał mi o meczu z Cyprem. Młodzieżowe reprezentacje Cypru nigdy nie były na wysokim poziomie. W tym spotkaniu pokazali jednak dobrą piłkę i zaskoczyli Polaków formą. Później w rozmowie szkoleniowiec Cypru przyznał, że pomógł im kryzys. Chłopcy zaczęli mieć mniej pieniędzy, mniej rozrywek, dlatego z nudów grali w piłkę. Dzięki temu objawiło im się trochę więcej zdolnych piłkarzy.

Czytałem kiedyś ciekawą książkę, w której mówiono o tym, że Brazylijczycy grają w piłkę dzień i noc. Niektórzy nie chodzą nawet do szkoły. Po prostu kopią i kopią.

Po pierwsze to ich pasja, a po drugie wiedzą, że albo zostaną piłkarzami, albo gangsterami. Tam to podstawowe źródła utrzymania. Podobnie jest w Afryce. Tam piłkarz to po prostu zawód. Brak alternatywy powoduje, że ciężko trenujesz i walczysz o swoje.

Tam gra w piłkę to synonim walki o przetrwanie, dowód męstwa i odpowiedzialności. U nas ciężko o takich chłopców. Nie masz wrażenia, że młodzi polscy zawodnicy w większości nie mają charakteru?

– Kiedyś jak trener odezwał się do swojego zawodnika to musiał liczyć się z tym, że ten albo będzie się buntował, albo „odpyskuje”. Paradoksalnie – to cieszyło, bo piłkarz udowadniał w ten sposób, że ma charakter, własne zdanie i pokaże to też w grze.

Kiedy gramy z drużynami ze Śląska i chłopakami, którzy wychowali się w blokowiskach czy biedniejszych rodzinach, ja widzę u nich determinację, wolę walki, zadziorność. Tak ukształtowany charakter to zasługa warunków, w jakich przyszło im żyć.

Tak zaczynali najlepsi. Ronaldo trenował w spartańskich warunkach. Wspominaliśmy o Messim, to jedna z największych gwiazd futbolu. Zarabia nie tylko na boisku, ale także w kampaniach reklamowych. Messi promuje buty do gry od Adidasa. I najpiękniejsze jest to, że jego sława i pieniądze są chyba zaskoczeniem także dla niego – ojciec pracował w hucie, mama była sprzątaczką. Karierę zapoczątkował talent, a nie pieniądze…

– Kontrakty reklamowe pozwalają piłkarzom zarobić drugie tyle, co na boisku. To druga strona futbolu – ogromne pieniądze, które idą za wynikami i wizerunkiem. Messi potwierdza właśnie to, co mówię. W piłce chodzi o pracowitość i charakter. To więcej niż połowa sukcesu. Trudne dzieciństwo, mimo wielu wad, może pomóc i całkowicie odmienić los. Messi promuje Adidasa, Ronaldo podpisał kontrakt z Nike.  A buty, o których mówisz nawet sam mam. Są wygodne, stabilne, dobrze prowadzi się w nich piłkę.

messi 1

Teraz trochę bolesny fakt – chyba nie ma seniorów w Wiśle Kraków na których warto się wzorować… Wisła, kiedyś Mistrz Polski, teraz do pierwszej w tabeli Legii traci 24 punkty. Nie doganiamy nawet Cracovii, która jest na 5 miejscu. Co się stało ze słynną Białą Gwiazdą?

– Cóż, zabrakło pieniędzy. Jakiś czas temu były przymiarki, żeby Wisła awansowała do Ligi Mistrzów. To oznaczałoby potężny zastrzyk gotówki dla klubu. Właściciel postanowił zaryzykować i mocno dofinansował Wisłę, by mogła to marzenie swoje i kibiców spełnić. Ligi Mistrzów nie było, sukces zamienił się w porażkę, a długi pozostały. Dziś wciąż za to płacimy. Potrzeba lat, by odbudować silną drużynę, między innymi kupując bardzo dobrych zawodników. Tworzymy też zaplecze w postaci Akademii. Mam nadzieję, że to pozwoli Wiśle podnieść się i znów zawalczyć o Mistrzostwo Polski.

Czyli twoi chłopcy zasilą kiedyś szeregi Wisły, by mogła grać tak, jak za czasów swojej świetności?

– To moje marzenie, by chłopcy, których prowadzę, grali kiedyś w Esktraklasie, a nawet wyżej 🙂

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Piłka nożna jest wpisana w DNA każdego członka Drużyny SportBazar.
Możemy o niej dyskutować godzinami i pisać epopeje.
Wejdź do naszego świata i zostań tu na dłużej!

Archiwa

Dołącz do Drużyny!