Wywiad: Z podwórka do Ekstraklasy. Jak trenować młodych zawodników?

Do realizacji wyznaczonego celu zostało mu niecałe 15 lat. W wieku 40 już powinien być trenerem w Lidze Mistrzów. Praca to jego największa pasja i jak sam mówi: piłka nożna nauczyła go życia. Z Wojciechem Makowskim, trenerem SEMP Warszawa i koordynatorem Akademii AMP Futbol Varsovia, rozmawia Marcin Kwiatowski.

Marcin Kwiatowski: Trener piłki nożnej, Master NLP, student, syn i kochający chłopak. Ról wiele. Jak je wszystkie łączysz? Czy któraś jest najważniejsza?

Wojciech Makowski: Dostaję sygnały od rodziny, która została w Krakowie, że mógłbym im poświęcać więcej czasu. Często widzę nieodebrane połączenia od mamy czy smsy od taty. Najczęściej robię wtedy coś innego, na czym próbuję się skupić i efekt jest taki, że zwyczajnie zapominam się odezwać…

W pracy też sobie na to pozwalasz?

– Nie, swojej pracy poświęcam w zasadzie wszystko. Mimo, że pracuję głównie popołudniami i to trzy godziny – do zrobienia jest sporo. Przygotowywanie treningów, ustalanie indywidualnych celów dla każdego z zawodników. W weekendy z kolei mam mecze, które muszę nagrać, a później dokładnie zanalizować. Oglądam video, zatrzymuję, notuję uwagi i tak w kółko…

Ale praca to nie jedyne, co robisz, bo stawiasz też na rozwój osobisty…

Tak, poza językami angielskim i hiszpańskim, które próbuję opanować do perfekcji (chociaż idzie opornie – śmiech), uczę się podyplomowo we Wrocławiu. Studiuję analizę gry sportowej. To nowoczesna formuła jak na polskie warunki.

I nowa jakość w trenowaniu. Jesteś młody, inaczej patrzysz na swoich zawodników niż Twoi starsi koledzy po fachu. Z ich wiedzy też czerpałeś.

– Na pewno przez 11 lat, kiedy sam trenowałem, nauczyłem się bardzo dużo. Zarówno od dobrych trenerów, jak i tych złych. Dużo dobrego wziąłem od Jarka Dzierżaka. Miałem też trenera, który był dobry w trenowaniu techniki, ale nie potrafił zająć się głowami zawodników. Mnie zniszczył, kiedy miałem 13 lat. Wyśmiewał mnie, szydził. Nie wszyscy w tym wieku mają mocne głowy. On tego nie czuł, wszystkich traktował tak samo. Dzięki temu teraz wiem, czego nie robić.

No właśnie, kiedyś grałeś w piłkę nożną, teraz trenujesz. Dlaczego nie wybrałeś kariery zawodnika? Zabrakło talentu? Umiejętności?

– To nie do końca ja wybrałem, że nie zostałem piłkarzem (śmiech). Moje umiejętności, mój talent (a raczej jego brak) zdecydowały o tym, że nie zostałem zawodnikiem. Naprawdę dawałem z siebie bardzo dużo, ale to nie przynosiło efektów.

A to nie jest przypadkiem tak, że od trenera oczekuje się, żeby był dobrym zawodnikiem? Na czym polega w takim razie sekret dobrego trenera, który nie ma talentu do gry?

Można powiedzieć, że są dwa typy trenerów. Ci, którzy byli piłkarzami i to ich naturalna droga rozwoju, bo w pewnym wieku już nie mogą grać… Ale są też tacy (i to jest coraz bardziej popularne rozwiązanie), którzy w młodości kończą grę i chcą szkolić.

„Ja zgadzam się z Kamilem Wojkowskim, który powiedział, że możesz nie mieć przeszłości piłkarskiej, ale możesz mieć przyszłość trenerską. Tak było ze mną. Talentu do bycia piłkarzem nie miałem, ale mam predyspozycje do tego, żeby być dobrym trenerem.”

wojtek_twarz_mniejsza

Na czym polega ten talent?

– Wydaje mi się, że polega to na zarządzaniu ludźmi, ale w dyscyplinie, która jest Twoją pasją. Ja bardzo często łapię się na tym, że te umiejętności interpersonalne nie są perfekcyjne, ale każdy popełnia błędy. Ja je próbuję naprawiać na bieżąco. Czasem bywa, że w nieodpowiedni sposób potraktuję zawodnika. Wtedy zdarza mi się przeprosić 12-latka.

Dzieci to podatny grunt…

– Tak, czuję tę odpowiedzialność. Staram się zwracać uwagę na to, żeby wychować nie tylko dobrych piłkarzy, ale przede wszystkim dobrych ludzi. Nie każdy z moich chłopców będzie piłkarzem, ale każdy z nich będzie kiedyś dorosłym człowiekiem. Moją misją na obecną chwilę jest to, żeby sprawić, że oni będą sobie radzić w życiu, że będą kulturalni, że będą szanować pieniądze, czas, drugiego człowieka. W każdym momencie można na nich wywrzeć wpływ. Jako trener mam tego świadomość, że jestem dla nich autorytetem. Bywa, że większym niż rodzice. Oni sami to przyznają.

Teraz jesteśmy na obozie zimowym. Znalazłeś trochę czasu, żeby ze mną porozmawiać. Zaraz uciekasz na kolejne zajęcia. Co będziecie robić?

– Będą ćwiczenia na koncentrację i trening na hali. Obóz jest bardzo różnorodny. Z jednej strony mamy  treningi w cięższych warunkach – na zewnątrz, na Orliku. Z drugiej – są też treningi właśnie na hali, każdego wieczoru, gdzie chłopcy rozgrywają mecze.

Warunki są trudne, w lutym temperatury są jeszcze niskie, za oknem śnieg… Ciężko uniknąć przeziębienia…

– Nasi chłopcy są zahartowani. Dzięki temu, że w Warszawie zimą trenują pod balonem, gdzie temperatura też jest niska – są odporniejsi. Dlatego tutaj na obozie w górach też nie łapią infekcji. Oczywiście, bardzo ważna jest odpowiednia dieta i regeneracja, pilnujemy, by chłopcy się wysypiali. To, o czym sporo osób zapomina to też ubiór. Bardzo ważne, by chłopcy mieli dres, który będzie zapewniał ciepło podczas treningów. Musi odprowadzać pot, zapewniać swobodę ruchu. Tak naprawdę dobry dres nadaje się i na halę, i na orlik.

A trener? Też powinien o siebie zadbać…

– Bywa, że na treningu naprawdę jest mi bardzo zimno. Często mam na sobie kilka warstw ubrań. Podobnie, jak w przypadku zawodników: muszę mieć czapkę, rękawiczki i grube skarpety. Oczywiście, najważniejsza jest bielizna termoaktywna i dres. Problemem czasem jest wygoda, ale jeśli masz dobrze dobrane bluzę i spodnie – trening przebiegnie komfortowo.

A ten dres (Givova Visa – przyp. red.), który masz na sobie jest wygodny? Używasz go na zewnątrz czy w pomieszczeniu?

– Używam go w każdych warunkach, bo zapewnia optymalną temperaturę zarówno na hali, jak i na boisku. Dzisiaj na dopołudniowym treningu mieliśmy zajęcia dynamiczne i rozciąganie na zewnątrz. Było mi ciepło, a zakres ruchu był duży, nic mnie nie krępowało.

Ta tkanina, z której jest wykonany od zewnątrz jest i miła w dotyku i dobrze chroni przed utratą ciepła. Warunki były trudne, bo padał śnieg i śnieg z deszczem. Dres, co prawda, nie jest nieprzemakalny, ale w połączeniu z kurtką sprawdza się dobrze. Do tego jest wytrzymały.

Ile kompletów takich dresów potrzebuje trener, żeby przetrwać obozowy tydzień?

– Zależy od potrzeb, ale dwa – trzy powinny wystarczyć. W przypadku zawodników jest podobnie, choć oni są bardziej narażeni na upadki, potargania i zabrudzenia. Do tego, rzecz jasna, powinni mieć bieliznę termoaktywną, czapki i rękawiczki. Przydają się też kominy albo bluzy z golfem, żeby szyja nie była odkryta.

Powiedzmy teraz trochę o najbliższych planach. Ruszyła promocja i jednocześnie rekrutacja w AMP Futbol. Czym jest ta inicjatywa i kto może wziąć w niej udział?

– Zadzwonił do mnie Marek Dragosz, który jest trenerem reprezentacji Polski seniorów w dyscyplinie AMP Futbol, czyli w piłce nożnej dla osób po amputacji kończyn lub z wrodzonymi wadami. Zapytał czy może mnie zarekomendować do koordynowania drużyny do lat 16 z całej Polski. Kto może wziąć udział? Wszyscy. Nieistotne czy ktoś miał wcześniej kontakt z piłką czy nie. To inicjatywa dla tych, którzy zaakceptowali swoją niepełnosprawność, chcą wyjść z domu i trochę się poruszać, mimo pewnych ograniczeń.

Teraz ruszamy z promocją i rekrutacją do pierwszej drużyny, która powstaje w Warszawie. W planach mamy, aby w każdym większym mieście powstawały takie sekcje dla młodych. Jeśli tylko zainteresowanie wzrośnie, będą chętni do gry, zaczniemy organizować międzynarodowe mecze. 

Aktualizacja: Za nami Międzynarodowy Obóz Juniorów w Dublinie. W zgrupowaniu udział wzięli młodzi piłkarze z Polski, Włoch, Holandii, Irlandii i Anglii. Jak radzili sobie biało-czerwoni? Tutaj relacja na oficjalnej stronie PZPN.

Międzynarodowe?

Tak, pomysł przyszedł do nas z zagranicy. Np. angielskie kluby mają swoje sekcje osób po amputacji, które grają normalne mecze. Tak jest w Arsenalu.

To nie tylko możliwość gry, ale także podróżowania…

Zdecydowanie. AMP Futbol ma za zadanie podkreślać, że ograniczenia są jedynie w Twojej głowie. Do tego dorzuć radość z podróżowania, rywalizacji i przede wszystkim – nawiązywania kontaktów na całym świecie. Chcę to umożliwić tym nastolatkom, dlatego podjąłem się tego zadania.

Gdzie was szukać?

Pierwsza sekcja powstanie w Warszawie i będzie się nazywać Akademia AMP Futbol Varsovia. 15 lutego ruszyła rekrutacja, 9 kwietnia będzie pierwszy trening, który poprowadzę.

Niemcy, Irlandia, Ukraina. Wiesz o co chcę zapytać. Jakie mamy szanse na zbliżające się Euro 2016?

Nie oglądałbym się na inne drużyny i statystyki. Uważam, że reprezentacja Polski przeszła sporo zmian. To wreszcie jest zespół grający do jednej bramki. Widać na boisku zgranie i jedność. Sądzę, że to dzięki Nawałce. Widzę to, bo sam stawiam w mojej drużynie właśnie na to.  Dlatego wyjdziemy z grupy, jestem pewien.

Na koniec jeszcze szybkie strzały…

Ulubiony trener: Jarek Dzierżak

Ulubiony zawodnik: Zinedine Zidane

Ulubiona pozycja: Środkowy pomocnik

Marzenie prywatne: Szczęśliwa rodzina.

Marzenie zawodowe: Mając 40 lat jestem trenerem w Lidze Mistrzów! (śmiech)

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.