Bogusław Kaczmarek: Taka polska piłka, jakie młodzieży chowanie

Bogusław Kaczmarek: Taka polska piłka, jakie młodzieży chowanie

– Polskiej piłce brakuje autorytetów. Najważniejsze rzeczy dzieją się na dole piramidy szkoleniowej. Podstaw trzeba uczyć się na początku – w ten sposób fatalny występ młodzieżowej reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy U21 skomentował Bogusław Kaczmarek, były asystent Leo Beenhakkera.

Jak pan oceni polską reprezentację młodzieżową podczas Euro U21? Celem miał być przynajmniej półfinał, ale po trzech słabych meczach pożegnaliśmy się z turniejem.

Bogusław Kaczmarek: Ocena jest taka, jak dorobek w tych mistrzostwach. Czyli rzut karny w ostatniej minucie meczu ze Szwecją i tylko punkt. Jeszcze przed rozgrywkami zgłaszałem obawy, że zbyt wielu piłkarzy nie grało regularnie w klubach. Jarosław Jach był po kontuzji, wracał dopiero do treningów. Paweł Jaroszyński to samo. Paweł Dawidowicz borykał się z kontuzjami, a jak grał, to na pozycji środkowego lub prawego obrońcy. Bartosz Kapustka cały sezon stracił w Leicester. Mariusz Stępiński wiosną też rzadko pojawiał się na murawie. Karol Linetty ma potencjał, ale też nie dawał tej drużynie wszystkiego, co prezentował w lidze włoskiej. Mam na myśli głównie odbiór piłki. Do tego doszły absencje Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego. Nie liczyłem na zbyt wiele. Ekstraklasa jest słaba i w pewnym momencie w naszej drużynie grał tylko jeden zawodnik z ligi zagranicznej – Linetty. Pozostali to piłkarze z naszej ligi. Szczerze powiem, że miałem obawy. Gdy słuchałem hurraoptymistycznych wypowiedzi, a popatrzyłem na materiał ludzki, którym dysponuje trener Marcin Dorna, można było mieć wątpliwości. I te moje obawy nie były płonne.

Chyba najgorsze jest dla nas to, że nie zapamiętamy żadnej dobrej akcji Polaków, żadnego wślizgu, parady bramkarza. Ta reprezentacja grała bez błysku. Chyba że panu coś utkwiło w pamięci?

– Zapamiętałem piękną akcję Przemysława Frankowskiego z Tomaszem Kędziorą i wejście Patryka Lipskiego, który strzałem głową pokonał bramkarza Słowacji. To była akcja wręcz wzorcowa.

Ale była to pierwsza minuta pierwszego meczu. A później? Mieliśmy jedną dobrą minutę i 269 słabych.

– No właśnie! Polskiej piłce brakuje autorytetów. Najważniejsze rzeczy dzieją się na dole piramidy szkoleniowej. Podstaw trzeba uczyć się na początku. Uważam, że w grupach młodzieżowych powinni pracować ludzie, którzy mają do tego przygotowanie. Byli piłkarze, doskonali demonstratorzy, którzy będą w sposób właściwy wprowadzać dobre nawyki. Mam głównie na myśli skarbnicę wiedzy piłkarskiej, jaką jest technika. Ale u nas pracują przypadkowi ludzie.

Za kilkaset złotych miesięcznie, a czasem za darmo.

– To jedno. Ale niech pan popatrzy, jacy ludzie pracują w reprezentacjach innych związków. Kto jest w sztabie młodzieżowej kadry Portugalii, Niemiec, Hiszpanii? Jest tam kilku ludzi z jakimś dorobkiem, autorytetem. U nas na dobrą sprawę, gdyby spytał pan ludzi na ulicy, kto prowadzi poszczególne grupy młodzieżowe, nikt by nie wiedział. Patrzę na to przez pryzmat piłki holenderskiej, z którą mam kontakt od przeszło 20 lat. Tam zawsze były nazwiska. W młodzieżówce pracowali Ruud Gullit, Orlando Trutsfull, Aron Winter. Ludzie, którzy w piłce coś osiągnęli. U nas takich autorytetów, wzorców do naśladowania, nie ma. Najłatwiej teraz zebrać sąd kapturowy i uciąć głowę Marcinowi Dornie. Ale ten trener ma dużą wiedzę akademicką. Jak mówi prezes Zbigniew Boniek – jest edukatorem. Myślę jednak, że Dornie zabrakło doświadczenia. Praca z kadrą do lat 17, a drużyną do lat 21, to inna bajka.

Jedni to jeszcze chłopcy, drudzy to już mężczyźni.

– Proszę spojrzeć na inne reprezentacje. O obliczu kadry Hiszpanii decyduje Marco Asensio. To piłkarz, który gra w Realu Madryt i strzela gola w finale Ligi Mistrzów. Tego nie można porównać z naszym potencjałem. Boję się, że spełni się to, co powiedział Robert Lewandowski. Zastanawia się, co będzie z naszą kadrą, gdy odejdzie z niej rocznik 85, m.in. z Kubą Błaszczykowskim czy Łukaszem Piszczkiem.

Co będzie?

– Może być czarna dziura. Nie jestem piłkarską Kasandrą, ale gdybyśmy chcieli podać trzy-cztery nazwiska piłkarzy, którzy mieliby zluzować kogoś z pierwszej reprezentacji, to mielibyśmy problem. Karol Linetty? On już w dorosłej kadrze jest, a tutaj zagrał wyjątkowo. Docelowo może to będzie Jan Bednarek z Lecha Poznań. Ktoś jeszcze? Dołożyłbym Przemysława Frankowskiego z Jagiellonii Białystok. To chłopak bez kompleksów. Debiutował u mnie w Lechii Gdańsk. Zresztą Paweł Dawidowicz też. Dobrze się zapowiadał i zapowiada, ale musi być zdrowy i grać. Nie ma co narzekać. Musi być zmiana jeśli chodzi o ludzi na dole piramidy.

Mówi się, że odzwierciedleniem naszego potencjału na Euro, jest poziom Ekstraklasy.

– Gdybyśmy przez ostatnią dekadę postawili na młodych, a nie cały zaciąg przeciętniaków z zagranicy, mielibyśmy zupełnie coś innego. Co z tego, że w Piaście Gliwice grali Martin Neszpor i Kamil Vacek, którzy wywalczyli wicemistrzostwo Polski? Po chwili odeszli i Piast miał problem. W ich miejsce można było wprowadzić dwóch młodych chłopaków, którzy w tym czasie nabraliby doświadczenia, ogrania. Ale zostają wyrzucani na piłkarski śmietnik. Ale prezesi wolą obcokrajowców, bo nie żyją dla piłki, tylko przy piłce. Dochodzi do takich absurdów, że wicemistrz Polski przegrywa z drużyną z Azerbejdżanu.

Trenerzy też boją się postawić na młodzież, bo walczą o swoją pozycję. Młodzi nie są gwarancją punktów.

– Pierwsza rzecz to system rozgrywek. Po co dzielimy tabelę i punkty? Czy wzrasta to, na czym nam zależy, czyli poziom Ekstraklasy? Poziom Ekstraklasy to też poziom szkolenia. Jak ci trenerzy mają wprowadzać młodych, skoro ich decyzje są ograniczane przez takie absurdy. Później ludzie z Holandii i Niemiec pytają mnie, jak dzielimy premie, jak dzielimy wpływy z praw telewizyjnych, dodatkowe bonusy. I jak mam to wyjaśnić, jak to jest kwadratura koła? Jak tego nie da się wyjaśnić racjonalnie. Dlatego nie dziwię się, że wielu ludzi jest tak negatywnie nastawionych do tego wszystkiego. Stare pedagogiczne stwierdzenie mówi: „Taka polska piłka, jakiej młodzieży chowanie”. Zawsze tak było.

I odwrotnie: „Taka nasza młodzieżówka, jaka siła polskiej ligi”.

– Ma pan odpowiedź. To dobra puenta.

Zobacz wcześniejsze wywiady

Szewc z Krakowa, co piłkarzom buty naprawia

Bogusław Kaczmarek: Praca na siłowni jest dla piłkarzy bardzo istotna

Wywiad: Powrót do gry po kontuzjach

nike-mercurial-baner

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.