Diego Maradona – legenda futbolu z własnym kościołem

Wielu było wybitnych piłkarzy, ale do żadnego nie zwracano się w taki sposób: „Nasz Diego, który jest skarbem Ziemi, niech będzie poświęcona twa lewa noga, niech będą pamiętane twoje gole”. Diego Maradona to nie tylko wybitny zawodnik w dziejach futbolu, ale też postać religijnego kultu.

Że południowcy są zwariowani na punkcie futbolu, nikogo nie trzeba przekonywać – bohaterów noszą na rękach, przegranych potrafią nawet zamordować. Ale żaden z piłkarzy nie doczekał się takich honorów, jak Maradona.

.

8-latek na celowniku skautów

Jego dzieciństwo niewiele różniło się od dzieciństwa milionów dzieci w Ameryce Południowej. Urodził się w 1960 r. w okolicach Buenos Aires. Mały chłopak, z biednej dzielnicy nie myślał o karierze zawodowej, pomysłu na przyszłość nie szukał też w wielogodzinnym przesiadywaniu nad książkami, tylko grał w z rówieśnikami w piłkę.

Szybko zaczął jednak kopać ze starszymi, bo bardziej pasował umiejętnościami. Jeszcze przed skończeniem 9. roku życia, został zauważony przez skautów i tak rodziła się wielka kariera.

Później były już wielkie kluby (Boca Juniors, Barcelona, Napoli) i wielkie sukcesy z reprezentacją Argentyny. Już z młodzieżową zdobył mistrzostwo świata (1979 r.), a następnie na piłkarskich salonach dyrygował seniorami.

.

Charakterystyczny brak pokory

W 1986 r. zdobył nie tylko mistrzostwo świata, ale też doprowadził do jednej z największych kontrowersji w historii futbolu. W ćwierćfinale z Anglią zdobył zwycięskiego gola na 2-1, ale okazało się, że zrobił to ręką i to z premedytacją. „To była ręka Boga” – powiedział po meczu Maradona z charakterystycznym dla siebie brakiem pokory.

Później było jeszcze wicemistrzostwo świata w 1990 r. i łącznie blisko 50 (!) nagród indywidualnych, w tym ta najważniejsza – bezsprzeczne miejsce wśród największych piłkarzy świata. Maradona próbował też sił jako trener, ale na ogół z mizernym efektem (jako selekcjoner doprowadził Argentynę do ćwierćfinału MŚ w 2010 r.). Wydaje się jednak, że czego by nie zrobił, to nie tylko w Argentynie będzie noszony na rękach.

.

Chrzest a’la Diego

Zadba o to Iglesia Maradoniana, czyli Kościół Maradony. Wielu ludzi patrzy na tę organizację z przymrużeniem oka, ale dla blisko 50 tys. (!) członków to nie są żarty. Kościół założono w 1998 r. w argentyńskim Rosario i ma wiele wspólnego z powszechnie znanymi wspólnotami wiernych.

Na wstępie przytoczyliśmy modlitwę, którą najczęściej odmawia się w wigilię Kościoła Maradony, czyli 30 października, w dniu urodzin argentyńskiego piłkarza. Wigilia odbywa się w restauracjach, a prowadzą ją apostołowie. Spożywa się specjalne potrawy i pije wino oczywiście z numerem „10” (numer Maradony) na etykiecie.

Wyznawcy Kościoła Maradony przygotowują ołtarze z jego zdjęciami, filmami czy koszulkami, a wszyscy, którzy chcą przystąpić do stowarzyszenia muszą przejść chrzest, który polega na… strzeleniu gola w taki sam sposób, jak zrobił to Maradona w 1986 r. podczas meczu z Anglią. Dzień wstąpienia do wspólnoty jest jednym z najbardziej podniosłych momentów, członkowie kościoła niemal każde zagranie „Boskiego Diego” znają na pamięć, bo wspólnie archiwalne mecze oglądali już setki razy. Jak wyglądają obchody Kościoła Maradony? Sprawdźcie:

.

Kontrowersje, czyli „odcięli mi nogi”

Wyznawcą wielkości Maradony nie przeszkadzają liczne skandale związane z legendarnym piłkarzem. Już w czasie kariery został przyłapany na dopingu, a łączyło się to z doniesieniami włoskich mediów, które informowały o powiązaniach Argentyńczyka z neapolitańską mafią. Sprawy zaszły tak daleko, że Maradona chciał opuścić Włochy.

Tam narkotyki były na każdym kroku. Praktycznie podawano mi je na talerzumówił po latach Maradona.

Jak się później okazało, Maradona był uzależniony od kokainy, przez co został zawieszony w prawach piłkarza.

Środki dopingujące wykryto w jego organizmie także podczas mistrzostw świata w 1998 r. Wtedy Maradona przemówił w telewizji do milionów rodaków słowami: „Odcięli mi nogi”. Później okazało się, że Argentyńczyk prawdopodobnie świadomie nie brał efedryny, ale podał mu ją jeden z jego trenerów.

.

Brodaci przyjaciele

Jakby nie było, Maradona dał się poznać nie tylko jako świetny, porywający tłumy piłkarz, ale też osoba niezwykle kontrowersyjna. Jego wyznawcy mówią, że „takie są prawa geniusza” i nie przeszkadzają im nawet bliskie kontakty piłkarza z Fidelem Castro, do którego latał leczyć się m.in. z nadwagi. Zresztą Maradona głośno obnosi się ze swoimi lewicowymi poglądami, a na ramieniu ma tatuaż Che Guevary.

Miałem okazję poznać wiele znanych osób, niezwiązanych ze sportem. Z nich wszystkich wybieram jednego. Tego, który zrobił na mnie największe wrażenie i nie wydaje mi się, by ktoś mógł go przebić. Chodzi o Fidela Castro. Trzy razy byłem na Kubie i ciągle jeszcze robię się nerwowy i wzruszony, kiedy go widzę […] Cóż, nie mam słów na określenie tego, co zrobił dla mnie w ostatnim czasie. Mówię, że muszę podziękować Brodatemu (Bogu) za to, że żyję, i… Brodatemu (Fidelowi)napisał Maradona w biografii „El Diego”.

Zobaczcie najpiękniejsze zagrania Maradony:

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.