Eksplozja „Duńskiego Dynamitu”

Eksplozja "Duńskiego Dynamitu"

26 czerwca 1992 roku na stadionie Ullevi w Goeteborgu Dania pokonała w finale 2:0 reprezentację Niemiec i wywalczyła tytuł mistrza Europy. To była ogromna sensacja, gdyż teoretycznie Duńczycy nie mieli prawa grać w tym turnieju, gdyż w eliminacjach lepsza od nich była Jugosławia.

Mistrzostwa w wersji last-minute

Wiosna 1992 roku na Bałkanach była gorąca. Po upadku komunizmu trzy lata wcześniej, zjednoczeniu Niemiec i rozpadzie Związku Radzieckiego przestawało istnieć kolejne państwo w Europie – Jugosławia. O ile tamte procesy przebiegły w miarę pokojowo, to Jugosławia pogrążyła się w wojnie, która krwawy przebieg miała przede wszystkim w Bośni i Hercegowinie.
O wystawianiu reprezentacji pod szyldem Jugosławii nie mogło być mowy, więc na mistrzostwa, których gospodarzem była Szwecja, zaproszono Danię.

Stało się, to w ostatniej chwili, a trener Duńczyków Richard Moller-Nielsen wysyłał powołania piłkarzom, którzy przebywali już na urlopach.
Czasu na przygotowania nie było zbyt wiele i nikt nie spodziewał się, że Duńczycy odniosą taki wielki sukces, zwłaszcza że do ekipy nie dołączył najlepszy wówczas piłkarz tego kraju – Michael Laudrup, który był skonfliktowany z selekcjonerem.

Drużyna z historią

Duńczycy mieli w swoich szeregach kilku znakomitych piłkarzy, ale generalnie zespół miał mniejszy potencjał niż też z mistrzostw Europy w 1984 roku, gdy na francuskich stadionach ekipa określana mianem „Duńskiego Dynamitu” grała porywający futbol i dotarła do półfinału.
Udział w szwedzkim turnieju Duńczycy rozpoczęli od bezbramkowego remisu z Anglią. Potem przyszła porażka 0:1 ze Szwedami i wszystko wskazywało, że ekipa trenera Mollera-Nielsena po ostatnim meczu grupowym z Francją wróci do domu.

Tymczasem Duńczycy pokonali 2:1 faworyzowanych „Trójkolorowych” prowadzonych przez Michela Platiniego co przy jednoczesnym zwycięstwie Szwedów z Anglikami dało im drugie, premiowane awansem do półfinału, miejsce.
Tam czekali na nich obrońcy mistrzowskiego tytułu – Holendrzy, zdecydowani faworyci tego turnieju, mający w swoim składzie takie gwiazdy jak: Ruud Gullit, Frank Rijkaard, Dennis Bergkamp czy Marco van Basten.

Bez kompleksów po zwycięstwo

Półfinałowy mecz był pasjonującym widowiskiem. Duńczycy prowadzili 1:0 i 2:1, ale cztery minuty przed końcem Rijkaard doprowadził do remisu i dogrywki, Ta nie przyniosła rozstrzygnięcia i o awansie do finału zdecydowały rzuty karne. O wygranej Danii 5:4 przesądziła wspaniała interwencja Petera Schmeichela, który obronił strzał z jedenastu metrów Van Bastena.
W finale przyszło się zmierzyć z aktualnymi mistrzami świata – Niemcami, którzy w półfinale pokonali 3:2 Szwedów.

Nasi zachodni sąsiedzi byli zdecydowanym faworytem, ale grający na luzie i bez większej presji Duńczycy już w 18. minucie objęli prowadzenie po strzale John Jensena. Gdy 12 minut przed końcem Kim Vilfort po raz drugi pokonał Bodo Ilgnera stało się jasne, że mistrzem Europy będzie Dania, a jej kibice mogli z dumą skandować:
„Vi er rode, vi er hvide, vi er danske dynamite!” (Jesteśmy czerwoni, jesteśmy biali, jesteśmy duńskim dynamitem).

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.