„Przygotowania do sezonu – zadbaj o formę i… piłkę!”

Od wieków niepisana zasada mówi, że kto przynosił na boisko najlepszą piłkę, zostawał na moment liderem grupy i mógł decydować o niemal wszystkim. Najlepsza wcale nie musi być najnowsza, wystarczy o nią odpowiednio zadbać. I dotyczy to każdego – od klubów piłkarskich, przez szkoły po piłkarzy-amatorów.

Zasady piłki podwórkowej

Podwórkowa gra w piłkę miała kilka jasnych reguł, które organizowały rozgrywki od Odry aż po Bug. Kto miał bluzę, może bez problemu rzucać się nawet na beton, by obronić strzał rywali. Tak oczywiście było, gdy nie grał żaden „gruby”, bo każdy chłopak wiedział, że „gruby na bramkę” było święte.

Nie można było „walić z kapy”, ewentualnie „z kaziora” czy „ze szpica”. Kto kopał piłkę końcówką buta, ten był drewniakiem, nawet jeśli taki strzał był jednocześnie mocny i precyzyjny. To po prostu oznaka słabości.

Najważniejszą jednak zasadą było „moja piłka, nie stoję”. Zwłaszcza jeśli czyjaś piłka okazała się najlepsza spośród wszystkich przyniesionych. Najważniejsze było, by piłka miała idealny balans między byciem „flakiem” a „kamieniem”. Nie powinna być ani za miękka (choć wtedy lepiej wchodzą strzały), ani za twarda.

Przebita piłka – co zrobić?

Pierwszeństwo miały też piłki najnowsze, świeżo kupione. W końcu były w najlepszym stanie, ale do czasu. Na podwórku zwykle grano na betonie, co nie przeszkadzało kopać po nim piłkami przystosowanymi bardziej do trawy. Żywot takiej futbolówki bywał wówczas bardzo krótki.

Teraz, gdy orliki zastąpiły betonowe boiska, piłki służą znacznie dłużej. Wciąż jednak zdarzają się nieprzewidziane sytuacje, jak nagłe przebicie piłki o ostre zakończenia bramek lub ogrodzenie. Piłka szybko traci powietrze, staje się flakiem i – najczęściej – szybko ląduje w najbliższym koszu.

Są jednak sposoby na to, by dać piłkom drugie życie. Przebita futbolówka to nie koniec jej żywota, choć sprawa jest skomplikowana i delikatna. Nie da się już jej napompować, bo powietrze ucieka przez przebitą dętkę. Po prostu trzeba ją wymienić. To rzadko spotykany, ale tańszy od kupowania nowej piłki sposób i w dodatku daje dużą satysfakcję – w końcu chodzi o zmartwychwstanie piłki. Być może takiej, która niesie za sobą całkiem sporo dobrych wspomnień.

Dętkę można wymienić u szewca. Zanosimy ją wraz z piłką, a on już będzie wiedział, co z tym zrobić. Można to też zrobić samemu, ale wymaga dużej pracy i dodatkowego sprzętu. Trzeba mieć nożyk do rozcięcia łat na piłce i warstwy między dętką a łatami, a do tego specjalna igła, nici i klej, by to wszystko zszyć i skleić.

Zadbaj o wentyl

Ale wymiana dętki to nie jedyny sposób na pielęgnację piłki. Warto zadbać o odpowiednią pompkę, która nie będzie powodować, że igła co jakiś czas się złamie i utknie w wentylu. Warto zainwestować w taką z wężykiem (nie jest to wyjątkowa duża inwestycja), która uchroni piłkę przed niespodziewanymi wypadkami.

Profesjonaliści wykorzystują też oliwkę do piłki, która zapobiega nieszczelnościom i gwarantuje wilgoć wentyla, co poprawia pompowanie. I chyba nie tylko, w końcu tajemną wiedzą każdego mistrza techniki jest to, że trzeba przede wszystkim uderzać w wentyl, bo wtedy piłka leci nieprzewidywalnym torem dla bramkarza.

Te środki do pielęgnacji przydadzą się zwłaszcza tym, którzy piłek używają codziennie. To przede wszystkim kluby (gdzie piłki muszą być zawsze perfekcyjnie przygotowane) i szkoły (do pielęgnacji futbolówek można zachęcić uczniów i nauczyć ich odpowiedzialności). A także u każdego amatora piłki, który chce zapewnić długowieczność ulubionej „kopanej”.

Dobrze przygotowany sprzęt to jedno, nie zapomnij o odpowiedniej zaprawie, by do wiosennego grania przystąpić w najwyższej formie. Przeproś się z butami do biegania i wzmocnij kondycję. Możesz zostać gwiazdą wiosennego grania i z pewnością siebie krzyczeć: „moja piłka, nie stoję, pierwszy wszystko!”.

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.