Orły Nawałki jadą do Rosji na Mistrzostwa Świata! Gilewicz: „Doświadczenie zaprocentuje”

Orły Nawałki jadą na Mistrzostwa Świata do rosji

Gramy dalej! Po 12 latach piłkarska reprezentacja Polski awansowała na Mistrzostwa Świata. Wraz z Radosławem Gilewiczem, byłym napastnikiem naszej kadry, wspólnie prześledziliśmy eliminacje i sprawdziliśmy, co zmieniło się w polskiej drużynie od czasu ME we Francji.

Sportbazar: Reprezentacja Polski wygrała grupę w dobrym stylu i z pierwszego miejsca awansowała na Mistrzostwa Świata w Rosji. Początek eliminacji nie był jednak zbyt udany.

Radosław Gilewicz: Zaczęliśmy od zremisowanego 2-2 meczu z Kazachstanem. Znaczącą rolę w końcowym rozrachunku miała niewątpliwie sztuczna nawierzchnia. Jako były piłkarz mogę powiedzieć, że nawet najlepsza jakość sztucznej murawy nie zastąpi tej prawdziwej. Inaczej się biega, piłka toczy się w inny sposób. Aby przyzwyczaić się do takich warunków potrzeba ok. tygodnia treningów. Wiemy, że Polacy nie mieli tyle czasu. Jest to trudny teren. Sporo drużyn straciło już tam punkty. Drugim czynnikiem mogło być rozkojarzenie. Być może drużyna jeszcze w głowach rozpamiętywała niedawny sukces osiągnięty we Francji.

Później wygraliśmy z Danią i Armenią, ale w naszej grze nie było błysku. Dlaczego zespół Adama Nawałki rozkręcał się tak powoli?

Niektórzy zaczęli za dużo wymagać od polskiej reprezentacji. Chcielibyśmy zawsze osiągać sukcesy. Gdy już mamy ten wynik, zaczynamy doszukiwać się w poszczególnych etapach słabszej gry. Również w trakcie ME zarzucano Nawałce, że gramy zbyt defensywnie, a mimo wszystko doszliśmy do ćwierćfinału. Nie jesteśmy reprezentacją Niemiec, która potrafi wygrać dziesięć meczów z rzędu w bardzo dobrym stylu. Jesteśmy po prostu dobrym zespołem. W rankingu FIFA pniemy się do góry, ale z topowymi zespołami zmierzymy się dopiero w mistrzostwach. Na pewno zdarzy nam się jeszcze nie raz rozegrać słabszy mecz, to jest nieuniknione.

W trakcie eliminacji Nawałka pokazał, że potrafi zarządzać kryzysem. Mam na myśli tzw. „aferę alkoholową”, po której, paradoksalnie, wyglądaliśmy lepiej.

Nie sądzę, że jakakolwiek afera może wpłynąć pozytywnie. Był to pewien niechlubny epizod, który został szybko zakończony. Podniesiono dyscyplinę, ale nie uważam, żeby od tamtego momentu wydarzyło się coś specjalnego. Od dłuższego czasu ten zespół to monolit, który bardzo dobrze rozumie się na boisku i poza nim. Media będą przede wszystkim oceniać wynik końcowy. Jeżeli po dobrym meczu ktoś się napije piwka, to nie można z tego robić afery.

W trakcie eliminacji przydarzyła nam się wpadka w Danii i wysoka porażka 0-4. Po Euro we Francji wydawało się, że mamy obronę ze stali, a tu taka niespodzianka.

Gdyby zespół grał z Hiszpanią zamiast Danii, trener prawdopodobnie ustawiłby grę inaczej. Mecz meczowi nie jest równy. Faktem jest, że w tym momencie nasz zespół jest bardziej doświadczony, choć również bardziej nieobliczalny. Jesteśmy groźnym przeciwnikiem dla każdej drużyny, jednak z drugiej strony, czasem możemy zagrać poniżej oczekiwań. Koniec końców uważam, że można wyciągnąć wiele pozytywów z naszej obecnej gry.

Nie martwi pana jednak, że w całych eliminacjach straciliśmy aż 14 bramek w 10 meczach? Różnica z Euro jest wyraźna, gdzie w pięciu spotkaniach rywal strzelił nam tylko 2 gole.

Turniej rządzi się własnymi prawami. Eliminacje są dłuższe, z każdą drużyną spotykasz się dwa razy. Można wtedy bardziej zaryzykować, sprawdzić inną taktykę. W trakcie turnieju, krótkim odstępie czasu, musisz zrobić dobry wynik, szybko się zregenerować i grać kolejne spotkanie. Trzeba grać o wiele mądrzej, więcej kalkulować. Warto zwrócić uwagę na to, że Portugalia zdobyła puchar, choć po drodze wygrała w standardowym czasie gry tylko jeden mecz.

Po Euro zatracił się gdzieś Bartosz Kapustka. Straciliśmy też, już po raz drugi, bardzo ważnego Arka Milika, który jest kontuzjowany. Myśli pan, że zdążą odbudować się na turniej w Rosji?

Każdy piłkarz z tej reprezentacji jest do zastąpienia. Również Milik był, jest i będzie do zastąpienia pomimo tego, że jest mi go bardzo szkoda, ale taka jest kolej rzeczy. Fakt jest taki, że mimo zmiany naszej formacji po jego odejściu, nie był on kluczowym zawodnikiem. Milik musiał dostosować się do Roberta, obecnie musi to zrobić Zieliński. Kapustka miał swoje przebłyski na początku eliminacji, jednak jest to zawodnik na dorobku, nie jest jeszcze graczem ustabilizowanym sportowo. Mamy kim go zastąpić. Gorzej dla nas, gdyby coś niedobrego przytrafiło się Robertowi.

Co by było, gdyby tak właśnie stało się na MŚ w Rosji?

Trener przed każdym meczem musi mieć różne warianty taktyczne. Może to być dla nas bardzo bolesne, ale z drugiej strony wydaję mi się, że ciężar gry wezmą na siebie inni zawodnicy i mecz nam się poukłada. Ta drużyna zyskała jakość, więc jestem spokojny o nasz poziom gry na mundialu nawet pod nieobecność Lewandowskiego. Choć oczywiście nie chcielibyśmy grać bez niego.

Kto podczas Mistrzostw Świata może wystrzelić z formą i stać się takim odkryciem turnieju, jak choćby rok temu Kapustka we Francji? Mamy kogoś takiego?

Mam nadzieję, że tak się stanie z Rafałem Wolskim. W ostatnich latach jego rozwój hamowały różne kontuzje, ale to jest chłopak, który może dać wiele reprezentacji. Pod warunkiem, że ten sezon rozegra do samego końca bez żadnych problemów zdrowotnych. Trzeba szukać świeżej krwi. W obronie liczę na Kamińskiego, który te eliminacje przesiedział na ławce rezerwowych, a w lidze niemieckiej zbiera dobre recenzje. Jest to najważniejszy punkt VfB Stuttgart, zrobił bardzo duży postęp.

Mamy jeszcze sporo czasu, choć z drugiej strony nie możemy liczyć na zbyt wiele eksperymentów. Trener Nawałka pokazał już na mistrzostwach Europy, że darzy sporym zaufaniem podstawowych zawodników kadry, więc młodym graczom może być ciężko, by przebić się do pierwszego składu na stałe. Najbliższe spotkania z Meksykiem i Urugwajem będą możliwością dla większej liczby piłkarzy na pokazanie umiejętności.

Fascynująco przed turniejem wygląda rywalizacja w bramce. Szczęsny czy Fabiański?

To nie do mnie pytanie, bo przecież byłem napastnikiem! (śmiech). Nie tylko nasza drużyna ma takie problemy. Kiedyś często mówiło się o rywalizacji w reprezentacji Niemiec między Oliverem Kahnem a Jensem Lehmannem. Słyszałem opinię, że dla bramkarza lepiej jest, żeby wcześniej dowiedział się, że jest numerem jeden. Niepewność często powoduje nerwowość i brak zaufania. Wydaje się jednak, że w naszej drużynie rywalizacja jest bardzo zdrowa. Obydwaj bramkarze są świetnymi specjalistami w swej dziedzinie, a na tym trenerowi Nawałce zależy. Trzeba mu zaufać.

Dziś cieszymy się z awansu, ale czy stać nas na powtórzenie ćwierćfinału osiągniętego we Francji?

Myślę, że polska drużyna będzie musiała przyzwyczaić się do tego, że coraz więcej zespołów będzie próbowało wytrącić nas z równowagi. Nasza ekipa już wzbudza respekt. Myślę, że ta drużyna jest już w innym miejscu, niż była jeszcze kilka miesięcy temu. Zebrali doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w Rosji. A ze szczegółami poczekamy do losowania, które 1 grudnia odbędzie się w Moskwie.

BUTY PIŁKARSKIE NIKE MERCURIAL CR7

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.