Szewc z Krakowa, co piłkarzom buty naprawia

football equipment on football field

Rozmawiamy z Władysławem Nowakowskim, piłkarskim szewcem, który pracuje przy jednym z klubów ekstraklasy. Opowiada, jak zmieniały się buty piłkarzy przez lata, jak teraz wygląda naprawa butów, a także jak naprawiać piłki, bo i tym kiedyś szewc się zajmował.

Pracuje pan w Wiśle Kraków ponad 30 lat. Jak przez ten czas zmieniły się piłkarskie buty?

Władysław Nowakowski: Dawniej grało się w skórzanych, korki były nabijane gwoździami. Produkowały je polskie fabryki, np. z Krosna.

Dzisiejsze są robione z innego materiału, zazwyczaj z tworzywa sztucznego. I są dużo lżejsze – trudno znaleźć nawet równie lekkie pantofle. Są też dostosowane do boiska: inne na mokrą murawę, inne na suchą. Piłkarze mają po kilka par, mają z czego wybierać. A dawniej każdy miał jedną. Buty były czarne, dziś można wybrać każdy kolor. Są ładniej ozdobione.

Gdzie buty najczęściej się psują?

– Najczęściej puszczają na bokach przedniej części, na styku z podeszwą. Jak je naprawić? Najpierw moczy się je acetonem, potem trzeba przygotować łatkę i ręcznie ją obszyć. Później przechodzi się do klejenia. Trzeba posmarować but klejem dwa razy, w odstępie kilku minut. Po kolejnych dwóch minutach nabija się buty na kopyto i okręca gumą. Na szpic trzeba wbić trzy, czasem cztery gwoździe i zostawić do rana. Po takiej operacji jestem już pewien, że wszystko będzie w porządku.

A jak dawniej się je naprawiało?

– Dawniej wszystko szyło się ręcznie, więc szewc musiał mieć mocne ręce. Trzeba było przygotować dratwę, potrzebny był też wosk. Nie było klejów, pomagała jedynie dekstryna. Teraz, dzięki klejom specjalnie dostosowanym do butów, robota jest lżejsza. Ale i tak przy naprawie butów trzeba się trochę napracować, to nie jest taka prosta sprawa.
Zresztą kiedyś zajmowałem się nie tylko reperowaniem butów. Przerabiałem też buty kolarskie na piłkarskie. Trzeba było odpruć spód i zamienić go na skórzany, przerobić cholewkę.

Przez tyle lat pracy pewnie dobrze poznał pan też piłkarzy?

– Wszystkich pamiętam: Andrzeja Iwana, Ryszarda Sarnata, Jacka Matyję… Wszyscy byli bardzo przyjaźni. Piłkarzy z drużyny Żurawskiego i Frankowskiego też znałem. Spotkałem się z nimi na meczu legend Wisły, zaprosili mnie na przyjęcie. Był Majdan, Kosowski, Szymkowiak, cała elita. Wszystkim naprawiałem buty. Wycałowali mnie, strasznie mnie szanują.

Dawniej reperował pan też piłki?

– Tak. Były robione ze skóry, sznurowane. Gdy taka piłka namokła, a ktoś próbował główkować i trafił na sznurowadła, to czasem pół skóry z głowy zeszło (śmiech).

Tamte piłki były szyte, gdy pękły, można było wymienić dętkę. Trzeba je było tylko „wywrócić” na drugą stronę. Teraz piłki są klejone, w środku jest siatka. Gdy się zepsują, nadają się tylko do wyrzucenia. Nie da się ich naprawić choćby dlatego, że w sprzedaży nie ma odpowiednich dętek.

Teraz piłkarze mają po kilka par butów, ale wciąż je u pana naprawiają?

– Kiedyś przychodzili do mnie na stadion, ale teraz trenują w Myślenicach. Gdy tylko coś się zepsuje, to dostarczają mi stamtąd buty. Bo piłkarzom gra się lepiej, gdy but jest już dobrze ułożony na nodze. W nowych trzeba najpierw trochę potrenować. W dodatku zawodnicy mają różne układy nóg. Jeden przekręca je trochę na zewnątrz, inny do środka. Niektórzy mają specjalne wkładki do butów, jedni są lżejsi, inni ciężsi. Wszystko to ma znaczenie. Zresztą praca z butami piłkarskimi jest zupełnie inna niż z normalnymi.

Zobacz wcześniejsze wywiady

Bieganie dla początkujących? Duże błędy – mówi trener biegania

Bogusław Kaczmarek: Praca na siłowni jest dla piłkarzy bardzo istotna

Wywiad: Powrót do gry po kontuzjach

baner_sklep_nike_motion_blur

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.