TOP 10: zmarnowane talenty piłkarskie – od bohatera do zera

top-10-zmarnowanych-talentow-blog-sportbazar-baner

Świat piłki nożnej to nie tylko blask fleszy, wielkie pieniądze i uwielbienie fanów. To również ciężka praca, walka z własnymi demonami oraz status celebryty, z którym nie każdy potrafi sobie poradzić. Przedstawiamy nasze TOP 10 zmarnowanych talentów piłkarskich. Są to piłkarze, którzy mając zadatki na bycie wielką gwiazdą, z różnych powodów niestety nie sprostali pokładanym w nich nadziejom.

10. Marek Citko – spokojny o to, co przyniesie mu los 

Marek Citko jest przykładem na to, jak przewrotny potrafi być los. Młody chłopak z Białegostoku bardzo szybko zaskarbił sobie uwielbienie polskich kibiców. Skromny poza boiskiem i bezczelny na nim. W Widzewie czarował. Szybki, silny i świetny w dryblingu. Urodzony napastnik. Najbardziej pamiętne są jego bramki w Lidze Mistrzów w meczu z Atletico Madryt, gdy pokonał bramkarza z 40 metrów oraz przeciwko Anglikom na Wembley. Nic dziwnego, że szybko pojawiły się oferty z klubów zagranicznych. Konkrety przyszły do niego właśnie z Anglii. Blackburn Rovers zaoferowało 4 miliony za piłkarza oraz 1 milion dla Citki za rok gry. Odmówił. Teraz możemy już tylko gdybać, jak potoczyłyby się jego losy, gdyby wówczas przyjął tę ofertę. Fatalna kontuzja zerwania mięśnia Achillesa oraz złe decyzje lekarzy w Polsce poskutkowały 18-miesięczną przerwą, po której Marek Citko już nigdy do tak wielkiej formy nie powrócił.

9. Michael Owen – typowy Wyspiarz 

Michael Owen jest kolejnym przykładem zmarnowanego talentu piłkarskiego. Kariera tego świetnego piłkarza w dużej mierze zaprzepaszczona została przez powtarzające się kontuzje. Już jako nastolatek trafił na sam szczyt zestawień ligi angielskiej, zdobywając koronę króla strzelców. Jerzy Dudek wspominając swój pobyt w Liverpoolu mówił, że Owen nie posiadał jakiejś bajecznej techniki. Był z nią raczej na bakier, ale w polu karnym piłka po prostu go szukała. Podświadomie wiedział, jak się ustawić i gdzie upadnie piłka. Do tego wszystkiego był piekielnie szybki. Michael Owen po 8 świetnych latach w Liverpoolu przeszedł za 12 milionów euro do Realu Madryt. W stolicy Hiszpanii Owen już tak niestety nie czarował. Nie grał na poziomie, do którego wszystkich przyzwyczaił. Wpływ na to miały odnawiające się kontuzje oraz pech. Po 4 latach powrócił na Wyspy, gdzie jeszcze próbował odbudować swoją formę. Niestety, kolejne urazy przekreśliły jego szanse.

Karierę ostatecznie zakończył w roku 2013 i tylko domyślać się można, co by było, gdyby nie ciągłe kontuzje tego angielskiego piłkarza…

Zobacz w sklepie sportbazar.pl

8. Adrian Mutu – wiecznie niepokorny 

Adrian Mutu jest dobrym przykładem na to, że bycie świetnym piłkarzem nie kończy się po ostatnim gwizdku sędziego. Rumuński zawodnik miał wszystko, czego potrzeba, by osiągnąć sukces: umiejętności i prawdziwy talent. Z piłką potrafił zrobić wszystko. Wszystko potrafił również zrobić z butelką. Coraz częściej prasa rozpisywała się nie o jego świetnych zagraniach na boisku, ale o tym, co działo się w jego życiu po meczach. Problemy z alkoholem, narkotykami oraz wszczynanie bójek szybko zrujnowały jego karierę. Próbował jeszcze poddać się leczeniu, ale z marnymi skutkami. To nie ostatni przykład na naszej liście zmarnowanych talentów piłkarskich, kiedy przez zachowanie po opuszczeniu stadionu ci, którzy mieli być wielcy, zaprzepaścili swoje świetnie zapowiadające się kariery.

7. Adriano – il Imperatore 

Ten brazylijski napastnik to kolejny, który miał wszystko, by zostać gwiazdą światowego formatu. Sylwetka gladiatora, szybkość i potężne uderzenie. W Interze Mediolan nazywany był Cesarzem. Niestety dla Mediolańczyków równie mocny był jego hulaszczy tryb życia. Imprezy do białego rana i notoryczne spóźnienia na treningi sprawiły, że bardzo szybko popadł w konflikt z władzami Interu Mediolan. Głównym problemem był jego niesportowy tryb życia. Adriano to kolejny przykład na to, jak niszczycielskie dla rozwoju piłkarskiej kariery potrafią być używki.

Zobacz w sklepie sportbazar.pl

6. Andriej Arszawin – za mocny na kraj, za słaby na świat 

Oto piłkarz, którego historię moglibyśmy mnożyć na rozmaite sposoby, a w miejsce jego imienia wpisać wiele innych, również tych z naszej rodzimej ligi. Andriej brylował w Zenicie Sankt Petersburg. To tam dostrzegli go włodarze Arsenalu Londyn i ściągnęli do Premier League. Niestety Andriej nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Nie potrafi wskoczyć na wyższy poziom. A może to przez problemy z aklimatyzacją czy też przez tęsknotę za domem? Trudno powiedzieć. Kariera piłkarza to niestety również i tułaczka. Nie jest łatwo rzucić wszystko w jednym miejscu, a potem szybko odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej. A czasem jest po prostu tak, że nasze umiejętności świetnie wpisują się w przestrzeń jednego klubu, nie są jednak wystarczające, by sprostać oczekiwaniom w innej drużynie czy lidze.

5. Anthony Le Tallec – 7 grzechów głównych – pycha 

Już w wieku 18 lat był porównywany do Zidana. Określany nawet mianem lepszego, bardziej perspektywicznego niż Ronaldo czy Rooney. Media prześcigały się w coraz to nowych porównaniach. Zresztą, robią to po dziś dzień w przypadku wielu innych piłkarzy. Nic więc dziwnego, że już w tak młodym wieku Anthonemu „sodówka” uderzyła do głowy. Zamiast skupić się na treningach, młody Francuz zaczął brylować w modnych klubach i na czerwonych dywanach, niczym rasowy celebryta. Wielka szkoda, że nikt go wówczas nie zatrzymał i nie wskazał właściwej drogi. Coraz częściej wypożyczano go z Liverpoolu, z lepszymi i gorszymi rezultatami. Przez 7 lat pobytu w Liverpoolu rozegrał dla „The Reds” zaledwie 17 spotkań, nie strzelając przy tym żadnego gola. Szkoda. Kolejny zmarnowany talent piłkarski

Zobacz w sklepie sportbazar.pl

4. Ricardo Quaresma – lepszy od Ronaldo 

Ricardo rozpoczynał swoją karierę w Sportingu Lizbona. Dzięki jego wkładowi Sporting wygrał ligę portugalską oraz Superpuchar tego kraju. Jego wrzutki oraz strzały zewnętrzną stroną stopy na wieki zapisały się w podręcznikach do piłki nożnej. Kolejny sezon nie był już tak udany dla Sportingu, więc po Quaresmę zwróciła się Barcelona. Niestety Ricardo nie błyszczał już tak, jak w stolicy Portugalii, przyćmiony przez Ronaldinho, sprowadzonego do Katalonii w tym samym okienku transferowym. Kolejny etapem w jego karierze było FC Porto, w którym radził sobie znacznie lepiej. Potem jednak przyszedł ponowny spadek formy w Interze, a następnie w Chelsea. Wielu twierdziło, że Quaresma miał zadatki na bycie lepszym piłkarzem niż jego rodak – Ronaldo. Potrzebował jednak grać w drużynie pierwsze skrzypce. Występował tymczasem w klubach, w których trafiał na gwiazdy błyszczące jaśniej od niego. Zmarnowany talent piłkarski? Ricardo Quaresma jest obecnie on zawodnikiem tureckiego Beşiktaşu.

3. Wayne Harrison – zawodnik specjalny 

Gdy ten zaledwie 18-letni wówczas chłopak został zakupiony przez Liverpool, ówczesny manager The Reds nazwał go „zawodnikiem specjalnym”. Koniec końców to pech okazał się być jego największą specjalnością. Harrison zachwycał początkowo swoimi wyczynami na boisku. Miał być kolejnym, wielkim talentem angielskiej piłki nożnej. Niestety, tuż po przejściu do Liverpoolu rozpoczęła się seria jego kontuzji. Kulminacyjnym jej punktem był wypadek w szklarni, w której zawodnik ten o mało nie wykrwawił się na śmierć, poharatany rozbitym szkłem. Po długiej rehabilitacji wrócił jednak na boisko. Niestety daleko mu było do formy, którą prezentował przed przejściem do Liverpoolu. Jakby złego było mało, Harrison nabawił się koszmarnej kontuzji kolana, która przez lekarzy uznana została jako niemożliwa do wyleczenia. Nie ma niestety happy endu w historii kariery i życia tego zawodnika. W roku 2013 Wayne Harrison przegrał również swój najważniejszy mecz – z rakiem trzustki.

Zobacz w sklepie sportbazar.pl

2. Paul Gascoigne – bohater okładek brukowców 

Zdaniem wielu Paul miał wszystko to, co potrzebne, by osiągnąć sukces w piłce nożnej. Niestety po bardzo dobrych występach w reprezentacji Anglii oraz w Newcastle United czy Tottenhamie Hotspur szybko stoczył się na sam dół – zawodowo i życiowo. Problemy alkoholowe doprowadziły go do depresji oraz dwóch prób samobójczych. Pracownicy hotelu, w którym kiedyś nocował, wspominali sytuację, gdy na kolację Gascoine zamówił steka, po czym zrezygnował z dania i poprosił, by do pokoju dostarczono mu wyłącznie nóż. Paul Gascoine zajął się później występowaniem w programach telewizyjnych oraz półprofesjonalnym trenowaniem. Nie na długo jednak dał o sobie zapomnieć. W 2018 roku media znów rozpisywały się o jego problemach z prawem. Zmarnowana kariera piłkarska i prawdziwy symbol tego, jak łatwo można swoją wielką szansę utopić w kieliszku.

1. Freddy Adu – namaszczony przez Pelego 

„Zwycięzcą” dzisiejszego rankingu zmarnowanych talentów piłkarskich jest zawodnik urodzony w Ghanie, podróżujący jednak na amerykańskim paszporcie – Freddy Adu.

Nad jego talentem zachwytów nie było końca. Już jako 14-latek podpisał opiewający na kwotę 1 miliona dolarów kontrakt sponsorski z firmą Nike. Ze względu na ponadprzeciętne umiejętności piłkarskie ujawnione już w tak młodym wieku, przez wielu porównywany był do legendarnego Pelego. Jak dotąd jest to najmłodszy zawodnik, jaki grał w dorosłej, amerykańskiej lidze MLS. W wieku 14 lat rozegrał 30 meczów, strzelając w nich 5 bramek i 3 razy asystując. Jedynie kwestią czasu było, kiedy zgłoszą się po niego kluby z Europy. Po 4 latach przeszedł do Benfiki Lizbona… i coś się wówczas zacięło. To nie był już ten sam Adu. Benfika zaczęła wypożyczać go do coraz to słabszych zespołów. W 2011 roku Freddy wrócił do USA, gdzie przez 2 kolejne sezony grał w Philadelphia Union. Potem jednak było już tylko gorzej. Serbia, następnie kluby z fińskiej 4 ligi, na końcu druga liga rozgrywek kanadyjsko-amerykańskich.

Nikt tak naprawdę nie wie, co się stało z tak wielkim talentem. Być może Adu nie trafiał na odpowiednich ludzi? Być może nikt nie potrafił dobrze pokierować jego karierą? Jedno jest pewne: Freddy Adu miał zadatki na wielkiego piłkarza. Niestety, jak to często bywa, nie sprostał oczekiwaniom. 

 

By zostać gwiazdą światowego formatu w piłce nożnej nie zawsze wystarczy sam talent. Potrzebna do tego jest również głowa na karku, twarde stąpanie po ziemi, odrobina pokory i jeszcze trochę szczęścia. W historii piłki można mnożyć przykłady zawodników, którzy równie szybko jak trafiali na szczyt, tak i z niego spadli. Niektórym udało się jeszcze wypłynąć na powierzchnię, inni utonęli gdzieś w odmętach piłkarskiej historii. Piłkarze to też ludzie. Powinni być dla nas wzorem, lecz nierzadko nie ma się niestety na kim wzorować.

Zobacz inne wpisy:

Zbigniew Boniek – Piękność Nocy

Największe transfery w historii. Czy MŚ 2018 wpłyną na ranking?

Top 7: największe wtopy mundialu

 

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Piłka nożna jest wpisana w DNA każdego członka Drużyny SportBazar.
Możemy o niej dyskutować godzinami i pisać epopeje.
Wejdź do naszego świata i zostań tu na dłużej!

Archiwa

Dołącz do Drużyny!