Farbowane lisy – naturalizowani zawodnicy w Reprezentacji Polski w piłce nożnej

Nie od dziś wiadomo, że w reprezentacjach byłych potęg kolonialnych gra wielu zawodników zaciężnych. Polska mimo bogatej historii nigdy mocarstwem kolonialnym nie była, a jednak i tutaj znajdzie się kilka przykładów na „reprezentantów z zagranicy”. Przeczytaj o farbowanych lisach.

Określenie farbowane lisy wprowadził do użytku w jednym z wywiadów Jan Tomaszewski. To skądinąd obraźliwe stwierdzenie dotyczyło piłkarzy, którzy w trybie ekspresowym byli zaciągani do Reprezentacji Polski. Już wcześniej Jerzy Engel oraz Leo Beenhakker wprowadzili do kadry kilku takich zawodników, lecz nie w takiej skali, jaką osiągnął Smuda przed Euro 2012.

Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2012, których organizatorem była Polska i Ukraina to największa impreza w historii naszego kraju. Piłkarze oraz cały kraj znajdował się pod ogromną presją, a sam trener nie kalkulował, tylko w ekspresowym tempie w każdy możliwy sposób chciał naszą kadrę wzmocnić. Jak się skończyło, wszyscy pamiętamy. Blamaż i wielki zawód. Na szczęście sama impreza stała na najwyższym poziomie i do tej pory jest uważana za jedne z najlepiej zorganizowanych ME w historii.

Było nas trzech, w każdym z nas inna krew

Było ich dokładnie siedmiu. Skupmy się najpierw na wspomnianych ME 2012. Smuda wymyślił sobie, iż zaciągając kilku zagranicznych piłkarzy znacząco wzmocni naszą Reprezentację. Doszło do tego, że w cały ten misterny plan włączył PZPN oraz Prezydenta, gdyż tylko On ma możliwość wydania obywatelstwa bez konieczności przebywania przez osobę ubiegająca się o nie, długiej urzędniczej drogi. I tak oto zawitało do nas kilku zawodników niemówiących w naszym języku, z nikłą wiedzą o naszej historii, tradycji oraz kulturze. I chodź podwaliną pod to były korzenie zawodników – ich przodkowie pochodzili z Polski – to oni sami z naszym krajem mieli niewiele wspólnego. Mało tego, mieli ambicje, by grać w reprezentacjach swoich ojczyzn, ale kiedy tylko na chęciach się skończyło, wybierali opcję Smudy. Mówimy tu o Eugenie Polanskim, Sebastianie Boenishu i Damianie Perquisie. Pomijamy tutaj Adama Matuszczyka, bo choć został namaszczony razem z wymienioną trójką, to urodzony w Gliwicach zawodnik zawsze miał kontakt z Polską i czuł się Polakiem. Im dalej, tym śmieszniej. Po kompromitacji w ME o większości naszych farbowanych lisów zapomniano. Dopisali sobie w CV występ w imprezie rangi mistrzowskiej i tyle, a sam Smuda podał się do dymisji.

Farbowane lisy z orłem na piersi

Historia farbowanych lisów ma swój początek dużo wcześniej. Musimy cofnąć się do roku 2000, do czasów kadencji Jerzego Engela. To on wyprosił u ówczesnego Prezydenta – Aleksandra Kwaśniewskiego nadzwyczajny tryb nadania obywatelstwa Emanuelowi Olisadebe. Ten pochodzący z Nigerii zawodnik był w tamtym czasie objawieniem naszej ligi i miał gigantyczny udział w awansie do Mistrzostw Świata w Korei i Japonii (odśpiewany Hymn w wykonaniu Edyty Górniak przemilczmy 🙂 ). Sam Olisadebe później przyznawał, że w kadrze był strasznie samotny. Chyba nie byliśmy w tamtym czasie przygotowani na czarnoskórego reprezentanta Polski. I choć kibice uwielbiali jego zagrania, finezję i bramki to nie obyło się bez wielu rasistowskich ekscesów.

Źródło:  https://www.youtube.com/watch?v=OmOnbqaytso

Pierwszy zagraniczny trener Leo Beenhakker również chciał nas wprowadzić do Europy, „naturalizując” Brazylijczyka Rogera Guereiro oraz Francuza z polskimi korzeniami – Ludovica Obraniaka. Zwłaszcza ten drugi swego czasu wprowadził do zespołu trochę świeżości i jakości. Obecnie w naszej kadrze występuje Thiago Cionek, którego przodkowie wyemigrowali z Polski do Ameryki Południowej oraz pochodzący z Ukrainy Taras Romanczuk. Zobaczymy, jak potoczą się ich losy w kadrze. Miejmy nadzieję, że zagoszczą na dłużej, a sam Thiago odzyska zaufanie Brzęczka.

Źródło:  https://www.youtube.com/watch?v=eB5OhO0sK6k

Co z tą Polską?

Pytania same pchają się do ust. Czy w prawie 40 – milionowym kraju nie potrafimy zebrać kilkudziesięciu najlepszych, by reprezentowali nas jako naród? Czy piłka nożna jako biznes poszła już tak bardzo daleko, że nawet reprezentacje są zmuszone do szukania zawodników poza granicami i prawie na siłę upychają ich do swoich kadr i obiecując wielkie sukcesy? Chciałbym wierzyć, że tak nie jest. Ufam, iż reprezentowanie swojego kraju to coś więcej niż fajny wpis w CV, że to spełnienie marzenia i wielki honor. Tu nie może chodzić tylko o założenie koszulki z godłem. Za tym godłem i barwami musi stać coś więcej – tradycja, historia, pamięć, język, duma z tego, że reprezentuje się swoją ojczyznę. Nie powinno być tak, że człowiek nic o kraju nie wie, nie potrafi się porozumieć w języku i liczy na to, że dzięki takim występom zrobi kolejny krok w karierze – to właśnie farbowane lisy. Nie można oczywiście generalizować i wrzucać wszystkich do jednego wora. Należy jednak mocno się zastanowić i przyjrzeć temu, czy takie działania są zgodne z ideą reprezentowania Kraju.

 

Przeczytaj inne ciekawe artykuły na temat naszej Reprezentacji:

1 komentarz
  1. Łukasz

    Bardzo fajne artykuły. Merytoryczne i na temat. Lubię wchodzić i sobie poczytać. Autor widać ma pojęcie o sporcie.

    14 sierpnia 2019 at 22:07

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Piłka nożna jest wpisana w DNA każdego członka Drużyny SportBazar.
Możemy o niej dyskutować godzinami i pisać epopeje.
Wejdź do naszego świata i zostań tu na dłużej!

Archiwa

Dołącz do Drużyny!