Mistrz drugiego planu, niespełniony reprezentant Polski – Tomasz Kuszczak

tomasz-kuszczak

Tomasz Kuszczak, który 20 marca kończy 35 lat, wciąż pracuje na uznanie kibiców. Cztery tytuły mistrza Anglii, triumf w Champions League – niewielu polskich piłkarzy może pochwalić się takimi osiągnięciami. Niewielu też wpuściło w kadrze gola, którego strzelił bramkarz rywali. 

Manchester United – oferta życia czy przekleństwo

Gdy ma się 24 lata, za sobą znakomity sezon w barwach West Bromwich Albion, nagrodę za paradę sezonu, a ofertę 4-letniego kontraktu skład ci sam Sir Alex Ferguson, to trudno się oprzeć wrażeniu, że cały piłkarski świat stoi przed tobą otworem.

Wciąż jednak jest świadomość, że wielki Manchester United będziesz raczej oglądał z ławki niż w nim grał,. Miejsce między słupkami zarezerwowane jest przecież dla jednego z najlepszych bramkarzy świata Edvina van der Sara, a nie bramkarskiego żółtodzioba Tomasza Kuszczaka.

Holender miał jednak wówczas 36 lat i młodszy Polak mógł przecież liczyć, że za rok, dwa to on zastąpi weterana.

Van der Sar na Old Trafford grał jednak fenomenalnie przez długie lata (kiedyś przed 14 meczów nie wpuścił gola!) i Kuszczak musiał pogodzić się z drugoplanową rolą. W United spędził od 2006 roku spędził aż sześć sezonów, ale w tym czasie rozegrał tylko 32 ligowe mecze, do tego dołożył 29 występów w innych rozgrywkach.

Sezon 2009/10 mógł być dla niego przełomowy. Van der Sar miał problemy. Kuszczak szybko wygrał rywalizację z drugim rezerwowym Benem Fosterem (który od odejścia z klubu w 2010 roku wciąż utrzymuje się na poziomie Premier League, obecnie w West Bromwich Albion) i strzegł bramki United w 11 kolejnych meczach. Ale po powrocie do zdrowia Holender wciąż był pewniakiem i Polak wrócił na ławkę. Siedział na niej do końca kariery na Old Trafford.

Ostatecznie nadzieje, że uda mu się przebić na stałe do bramki „Czerwonych Diabłów” stracił latem 2011 roku, gdy po zakończeniu kariery przez Van der Sara na klub ściągnął utalentowanego młodzieńca – Davida de Geę z Atletico Madryt za 25 milionów euro.

W największych sukcesach United w XXI wieku Kuszczak był postacią drugoplanową – tak jak Forrest Gump.

Tomasz Kuszczak – bramkarz na Championship?

Kuszczak zdecydował się na wypożyczenie do występującego w Championship Watfordu, a latem 2012 roku rozwiązał kontrakt z United. Wciąż jednak utrzymywał kontakt z kolegami z Old Trafford – w 2014 roku zagrał w barwach legend razem z Paulem Scholesem czy Ryanem Giggsem.

Na prawdziwy status legendy Kuszczak wciąż pracuje na boiskach Championship. Pięć lat temu z kartą w ręku mógł być łakomym kąskiem dla wielu, nie tylko angielskich klubów, ale zdecydował się, za namową trener Gustavo Poyeta, związać z Brighton & Hove Albion FC.

Długo mnie namawiał, a nawet prosił, bym dołączył do drużyny, którą budował w Brighton, bym mu pomógł w awansie. Perspektywa szybkiego powrotu do Premier League, bardzo ambitne plany klubu, fenomenalna atmosfera i zainteresowanie piłką – to wszystko mnie wtedy przekonało. Nagłe odejście trenera, gdy nasz wspólny cel wciąż nie był zrealizowany, spowodowało lekki niesmak. Ale cóż, takie jest życietłumaczył Kuszczak motywy swojej decyzji w wywiadzie dla portalu „Łączy na piłka”.

Powrót do Premier League od tego czasu pozostaje niespełnionym marzeniem Kuszczaka, który po dwóch sezonach spędzonych w Brigton bronił jeszcze bramki Wolverhampton, a od półtora roku jest zawodnikiem Birmingham City, choć miał oferty z tureckich i niemieckich klubów.

Coś mnie w tej Anglii trzyma, dlatego koniec końców zdecydowałem się zostać. Od strony finansowej pewnie lepiej by mi było w Turcji, od sportowo Bundesliga stanowiła spore wyzwanie, choć też nie wiadomo, jak by się to potoczyło. Tutaj niby gram tylko na drugim szczeblu, ale angielską piłkę po prostu kochammówił.

Na razie jego Birmingham znajduje się w dolnej części tabeli Championship, ale Kuszczak solidnie pracuje w drugim największym mieście Anglii na swoje nazwisko. Jeśli klub z dużymi aspiracjami szuka doświadczonego bramkarza, nazwisko Polaka jest pewnie na samej górze listy życzeń. To golkiper, który tę ligę zna na wylot.

Kadra? Bez spektakularnego występu

Kuszczak w kadrze też nie może czuć się spełniony. Współtworzył polskie złote pokolenie bramkarzy, ale z każdym z nich przegrywał rywalizację. O miejsce między słupkami walczył Jerzym Dudkiem, Arturem Borucem, a teraz z Wojciechem Szczęsnym i Łukaszem Fabiańskim. W sumie zaliczył 11 występów z Orłem na piersi. Był w kadrze na mistrzostwa świata w 2006 roku, a kontuzja wyeliminowała go z udziału na Euro w 2008 roku.

W reprezentacji nigdy nie był skazany na sukces. Ani razu nie zaliczył jakiego spektakularnego występu, a kibice najbardziej pamiętają gola jakiego przepuścił na Stadionie Śląskim w meczu z Kolumbią, gdy strzałem przez całe boisko pokonał go… bramkarz rywali.

Po raz ostatni Kuszczak w reprezentacji zagrał u Waldemara Fornalika jesienią 2012 roku w przegranym 0:2 spotkaniu z Urugwajem. Jednak tak naprawdę reprezentacyjną karierę zamknął sobie w czerwcu 2010 roku, gdy przepuścił sześć bramek w spotkaniu z Hiszpanią. Nie był jedynym winowajcą tej porażki, ale selekcjoner Franciszek Smuda, który wcześniej dawał mu sporo szans, nagle przestał go powoływać.

Dlatego największym reprezentacyjny sukcesem Kuszczak pozostaje mistrzostwo Europy U-18 wywalczone w 2000 roku w Finlandii.

Wychowanek Śląska Wocław 20 marca kończy 35 lat. Pewnie wielkiej kariery już nie zrobi, ale na pewno stać go jeszcze na kilka sezonów solidnej gry i być może spełnienie marzenia, jakim byłby powrót do Premier League. Wówczas na pewno zostanie legendą na angielskich boiskach. Takich zawodników – nieustępliwych i walczących z przeciwnościami – Anglicy cenią najbardziej.

Trudno powiedzieć, jak potoczyłaby się kariera Kuszczaka, gdyby szybciej zdecydował się opuścić Manchester United. To jednak gdybanie, a tych występów na Old Trafford i dzielenia szatni z Giggsem, Scholesem czy Cristiano Ronaldo, a przede wszystkim pracy pod kierunkiem Aleksa Fergusona nikt mu nie odbierze. Tego nie doświadczył żaden polski piłkarz.

baner_sklep_puma_play_louds

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.