Zinedine Zidane: dziesiątki trofeów przykryte przez wielki skandal

Zdobywał gole na wagę mistrzostwa świata i triumfu w Lidze Mistrzów. Był najdroższym piłkarzem w historii futbolu, a kibicowskie serca zdobywał nie tylko świetną grą. Mimo to, gdy w wyszukiwarce internetowej wpiszesz jego nazwisko, to obok pojawi się „Marco Materazzi”, czyli imię i nazwisko współtwórcy skandalu. Poznajcie Zinedine’a Zidane’a, jednego z najznakomitszych piłkarzy w historii futbolu.

To człowiek, na którego wystarczyło rzucić okiem, by wiedzieć, że takie talenty rodzą się raz na kilka, a może nawet kilkanaście lat. Gdy Zidane miał 10 lat, zaczął trenować z juniorami, czyli chłopcami starszymi o dobre pół dekady. W tym wieku to nie różnica, ale przepaść. Tą wiekową było widać, ale piłkarską – w ogóle.

20-krotna przebitka

Później było podobnie. Gdy pierwszy raz wystąpił w drużynie seniorów AS Cannes, to po zwycięstwie nie mógł się nawet napić piwa, bo miał dopiero 17 lat. W szatni do większości zawodników wypadało mu mówić na „pan”, ale szybko zyskał szacunek występami na boisku. Pierwszego gola strzelił po ukończeniu 19 lat i w nagrodę od prezesa klubu otrzymał… samochód.

Kariera rozwijała się podręcznikowo, dzięki czemu zyskiwał szacunek kibiców największych klubów świata. Następną drużyną był Girondins Bordeaux, ale później trafił na absolutny top, czyli do Juventusu Turyn, który był ówczesnym triumfatorem Ligi Mistrzów. Włosi zapłacili za Zidane’a 3,5 miliona euro, co dziś wydaje się kwotą śmieszną. Szczególnie, że pięć lat później Włosi otrzymali za Francuza od Realu Madryt… 20 razy więcej, czyli ponad 70 mln euro. I tak syn Algierczyków, którzy do Marsylii przybyli z Kabylii, stał się najdroższym piłkarzem w historii futbolu.

Jednak już wtedy był też człowiekiem o wielkiej empatii. Mistrz zwykł mawiać:

– Kiedyś płakałem, bo nie miałem butów, by grać w piłkę. Pewnego razu zobaczyłem jednak człowieka, który nie ma stóp i uświadomiłem sobie jak jestem bogaty.

Czytanie z ruchu warg

Zupełnie inną kartą Zidane zapisał w reprezentacji Francji. Gdyby dziś zapytać kogoś na ulicy o jego grę w kadrze, większość pewnie zapomniałaby o dwóch bramkach, które dały Francji mistrzostwo świata w 1998 r., czy trafieniu zapewniającym triumf w mistrzostwach Europy dwa lata później.

Top 10 najlepszych bramek Zidane:

Nie, reprezentacja Francji i Zidane to głównie sytuacja z mundialu w 2006 r. Była dogrywka (!) finałowego (!) meczu, gdy Zidane niespodziewanie uderzył głową w klatkę piersiową Włocha Materazziego. Czemu to zrobił? Do dziś nie zostało to do końca wyjaśnione, mimo że zagadkę próbowano rozwikłać na setki sposobów.

Jest pewne, że Materazzi powiedział do Zidane’a coś, co wyprowadziło Francuza z równowagi. Wiele redakcji zatrudniło specjalistów do czytania z ruchu warg. Większość z nich stwierdziła, że Materazzi obraził matkę Zidane’a. Po latach ta interpretacja okazała się jednak błędna. Zaprzeczył temu także Materazzi.

Jak tłumaczył Merazzi:

– Nie mógłbym obrazić jego matki. Moja zaginęła, gdy miałem piętnaście lat i wciąż czuję wielkie emocje, gdy o niej mówię.

W końcu Materazzi przeprosił Zidane’a i przyznał, że obraził jego siostrę. Dokładnych słów, jakich użył, do dziś do końca nie znamy.

Charytatywna twarz skandalisty

Z kolei Francja podzieliła się. Zachowanie Zidane’a oceniali politycy (jedni krytycznie, inni wręcz przeciwnie), dziennikarze, a przede wszystkim kibice. Gdyby jednak wydać wyrok na pomocnika na podstawie jego popularności, to Francja stoi za nim murem.

Podczas Euro 2016 kibice Francji najczęściej paradowali właśnie w koszulkach z nazwiskiem Zidane na plecach. Z kolei nazwisko Antoine’a Grizmanna, najlepszego strzelca turnieju i lidera reprezentacji Francji, przerabiano na „Grizu”, nawiązując do pseudonimu Zidane’a, czyli „Zizou”.

Bo Zidane’a kochają we Francji nie tylko za grę w piłkę i trofea, ale też działalność pozaboiskową. Francuz jeździł po świecie, by występami w charytatywnych meczach zarabiać pieniądze dla potrzebujących. W tym celu wspinał się także po górach oraz promował akcje charytatywne.

Inna sprawa, że sam Zidane na brak pieniędzy nie może narzekać i gdyby chciał, to  byłby w stanie utrzymać jeszcze kilka swoich pokoleń. Jako piłkarz miał podpisane kontrakty reklamowe z wielkimi firmami i zdarzało się, że z tego źródła zarabiał więcej niż grą w piłkę.

Nowa karta

Teraz Zidane ma za co żyć i co robić. Real nie pozwolił mu zakończyć kariery i tak po prostu odejść, tylko zaproponował pracę trenera. Najpierw był asystentem pierwszego szkoleniowca, później sam prowadził rezerwy, aż w końcu przyszedł czas na trenowanie takich gwiazd jak Cristiano Ronaldo czy Gareth Bale. 

– Gdy jednak skończyłem karierę, to naprawdę nie chciałem zajmować się trenowaniem. Miałem inne plany.

W ośrodku treningowym Zidane pewnie spotyka się także ze swoimi synami, bo obaj trenują w młodzieżowych drużynach Realu. Jeśli mają talent po ojcu, to Hiszpanie w ciemno powinni zaoferować im lukratywne kontrakty.

Na koniec przypomnijmy sobie jedna z najpiękniejszych bramek Zizou:

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.